Rano obudził mnie hałas, jak mi się wydawało, dochodzący z kuchni. Zsunęłam z siebie kołdrę. Usiadłam na łóżku. Przetarłam zaspane oczy i wstałam. Zeszłam na dół i zaczęłam kierować się w stronę kuchni. Okazało się, że to Niall już w niej buszował.
- Cześć kochanie. - powiedziałam zaspanym głosem opierając się o drzwi.
- O nie! Obudziłem cię? - zapytał Niall ze smutkiem w głosie.
- Nie, sama się obudziłam. - skłamałam. Nie chciałam, żeby chłopak się smucił.
- Jesteś pewna? - zapytał uśmiechając się do mnie.
- Tak. - odwzajemniłam uśmiech - A co ty już w kuchni robisz? - zapytałam siadając przy stole.
- Chciałem zrobić ci niespodziankę, więc wstałem wcześnie, żeby zanieść ci śniadanie do łóżka. - powiedział i pocałował mnie w policzek
- Ooo! Jak słodko. Ale możemy zjeść tu... No chyba, że mam wrócić się do łóżka? - zaczęłam się śmiać.
- Może być tu kochanie. - odpowiedział kładąc przede mną talerz z omletem i kakao.
- Dziękuję kochanie. - powiedziałam i pocałowałam Irlandczyka w usta.
Niall u siadł obok mnie i zaczęliśmy jeść przepyszne śniadanie. Gdy już się najedliśmy poszliśmy się ubrać. Wygodnie rozsiedliśmy się na kanapie i włączyliśmy telewizję.
- Kochanie co myślisz o tym, aby jutro lub w sobotę urządzić imprezę i zaprosić naszych przyjaciół? - zapytał Niall bardzo nieśmiało obejmując mnie ramieniem.
- Hm.. W sumie to nawet niezły pomysł. Rose nie widziałam już od tygodnia. Tak samo jak i Harryego.. To podejrzane. - zaczęłam się śmiać. Zaraz dołączył do mnie Niall.
- Bardzo podejrzane. - wydusił przez śmiech błękitnooki. - To robimy imprezę. - oznajmił i pocałował mnie w policzek.
- Robimy! Jutro? - zapytałam spoglądając na chłopaka.
- No możemy jutro. Trzeba do nich wszystkich zadzwonić i spytać czy im pasuje. - zaproponował chłopak.
- Ok. To dzwonimy. Ja do Rose i Zayna, a ty do Harryego i Liama. - zaproponowałam sięgając po telefon.
- Dobrze. - zgodził się chłopak. Po okołu 20 minutach wszystko było już ustalone.
- Czyli impreza jutro o 17. - zaczęłam się cieszyć i pocałowałam chłopaka w usta.
- Zabieramy nasze tyłeczki z kanapy i idziemy na zakupy. - powiedział Niall wstając z kanapy.
- Ale zaraz. Gdzie ci się tak śpieszy? - zapytałam uśmiechając się do Irlandczyka. On nic nie odpowiedział. Wziął mnie na ręce i zaniósł do przedpokoju. Odstawił mnie i czule pocałował.
- Ubieraj się kochanie. - rzucił podając mi kurtkę.
- Już, już. - odpowiedziałam zakładając buty. Bardzo ciepło ubrani wyszliśmy z domu i poszliśmy do samochodu. Pojechaliśmy do najbliższego marketu i zaczęliśmy kupować potrzebne rzeczy. Niall chciał zrobić grilla, ale uświadomiłam mu, że mamy zimę. Po udanych zakupach wróciliśmy do domu.
- Jejku jak mi zimno. Idę zaraz pod kocyk. - oznajmiłam wchodząc do mieszkania i zdejmując kurtkę oraz buty. Jak powiedziałam, tak też zrobiłam. Od razu wskoczyłam pod kocyk. W tym czasie Niall zaniósł wszystkie zakupy do kuchni.
- A znalazłoby się miejsce dla mnie pod tym kocykiem? - zapytał chłopak zadziornie się uśmiechając.
- Niech pomyślę... NIE!.......... Żartuję. Wskakuj! - odpowiedziałam odwzajemniając uśmiech.
Chłopak usiadł obok mnie i mocno przytulił. Wtuliłam się w niego i chyba zasnęłam. Obudziłam się o 18. Leżałam sama na kanapie otulona kocem. Było mi tak dobrze. Nie chciało mi się wstawać.Zamknęłam oczy. Nagle poczułam pocałunek na moim policzku. Wiedziałam, że to Niall. Mój ukochany.
- Jak się spało księżniczko? - zapytał siadając obok mnie.
- Bardzo dobrze. A gdzie ty zniknąłeś? - zapytałam siadając i zdejmując z siebie koc.
- Poszedłem rozpakować zakupy. - odpowiedział i szeroko się do mnie uśmiechnął. Pocałowałam go w policzek.
- Idziemy zjeść kolacje? - zapytał chłopak spoglądając na mnie.
- Jasne. - odpowiedziałam i wstałam z kanapy. Razem z Niallem poszliśmy do kuchni. Tam zrobiliśmy sobie przepyszne kanapki, które bardzo szybko zniknęły z naszych talerzy. Po kolacji zaczęliśmy oglądać film. Czas nam bardzo szybko zleciał. Koło 23 położyliśmy się spać.
Obudził mnie czuły pocałunek Nialla. Była 10 rano. Nie wiem czemu, ale byłam bardzo podekscytowana tą imprezą. Może dlatego, że to pierwsza impreza pod nieobecność mojego brata?
Zjedliśmy śniadanie i zabraliśmy się za porządki. Posprzątaliśmy również w pokojach na górze, bo pewnie niektórzy zostaną na noc. Potem wzięlismy szybki prysznic (oczywiście osobno). Gdy już się umyłam nie miałam pojęcia co na siebie włożyć. Chłopak był już gotowy od 5 minut. Tylko ja tak się grzebałam..W końcu wybrałam czarne rurki i kremowy sweterek z ogromnym sercem z przodu. Rozpuściłam włosy i zeszłam pomóc Niallowi w przygotowywaniu przekąsek na imprezę.
- Kochanie jak pięknie wyglądasz. - zamruczał chłopak podchodząc do mnie. Objął mnie w pasie i pocałował w usta. Przez chwilę patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.Pocałowałam chłopaka w policzek i uwolniłam się z jego objęć. Zaczęliśmy rozstawiać przekąski na stole. Przygotowaliśmy płyty z muzyką i filmami. Wszystko było już gotowe. Czekaliśmy na gości.
Nagle po domu rozległ się dźwięk dzwonka. Szybko pobiegłam je otworzyć. To Rose i Harry. Od razu na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Mocno ją przytuliłam. Potem Harryego. Zaraz za nimi przyszli Zayn i Liam. Ich też uściskałam i zaprosiłam do salonu. Oczywiście chłopcy sięgnęli od razu po alkohol. Tylko ja i Rose nie miałyśmy zamiaru nic pić. Zayn włączył muzykę.
- No która z was ze mną zatańczy? - spytał patrząc na mnie i Rose.
- Ja mogę. - powiedziała Rose wstając. Zobaczyłam lekkie zdziwienie na twarzy Harryego.
- Emily zatańczymy? - zaproponował Liam.
- Jasne. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaka. Podczas gdy my tańczyłyśmy z chłopkami, Harry i Niall siedzieli trochę naburmuszeni na kanapie. Nagle błękitnooki wstał i zaczął kierować się w moją stronę.
- Odbijamy. - powiedział do Liama. On tylko się uśmiechnął. Poszedł do Harryego i spytał:
- Harry zatańczymy? - wszyscy zaczęli się śmiać. Chłopak się jednak nie zgodził. Zrobił to samo co Niall i zaczął tańczyć z Rose. Liam i Zayn zaczęli tańczyć ze sobą. Zayn był już lekko pijany.
Po tańcach poszliśmy coś zjeść i włączyliśmy sobie film. Po filmie znowu tańce. Wszystko fajnie, no może poza tym, że Zayn robił bardzo dziwne rzeczy. Na przykład założył sobie miskę na głowę i udawał, że jest królem. Po kolejnym piwach odleciał. Chłopaki zanieśli go do łóżka. My jeszcze trochę tańczyliśmy na parkiecie. Świetnie się bawiłam. Następny odleciał Harry. Rose poszła razem z nim na górę. Zostaliśmy tylko ja, Niall i Liam. Jednak Liam też zaraz poszedł spać.
- A więc zostaliśmy we dwójkę. - szepnął mi do ucha Niall, gdy tańczyliśmy wolnego. Zaczęliśmy się całować. Było tak przyjemnie. Chłopak wziął mnie na ręce. Zaczęliśmy kierować się w stronę mojego pokoju. Nagle poczułam pod sobą miękką pościel. Nadal się całowaliśmy. Tylko namiętniej. Poczułam oddech chłopaka na mojej szyi, którą zaraz obsypał całusami. Znów wrócił do moich ust. Jego ręka powoli rozpinała moje spodnie. Ja zaczęłam zdejmować jego koszulkę. Za moment znalazła się na podłodze. Nasze usta się rozłączyły. Chłopak zaczął ściągać ze mnie spodnie. Potem zabrał się za sweter. Jego spodnie również zostały zdjęte. Byliśmy w samej bieliźnie. Czułam stado motylków w brzuchu. Jego ręce badały moje ciało. Zatrzymały się przy staniku, który zaraz leżał na ziemi. Palce chłopaka delikatnie wślizgnęły się pod majtki, które zaczęły zjeżdżać w dół. Bokserki chłopaka równie szybko zniknęły z jego ciała. Byliśmy nadzy. Było nam bardzo gorąco. Nagle chłopak spojrzał mi głęboko w oczy:
- Kochanie jesteś tego pewna? - zapytał. Nie odpowiedziałam. Zaczęłam go całować. Niall lekko uniósł moje biodra. Gdy je opuścił poczułam go w sobie. Przeszedł mnie dreszcz. Na szczęście nie czułam bólu. Czułam przyjemność. Chłopak zaczął poruszać biodrami co raz szybciej. Objęłam jego szyję rękami. On nie przestawał mnie całować. Z moich ust zaczęły wydobywać się ciche jęki. Nasze oddechy stawały się co raz krótsze. Nagle ogromna fala przyjemności przeszła przez nasze ciała. Niall zwolnił ruchy. Było nam bardzo gorąco. Chłopak czule pocałował mnie w usta i położył się obok mnie. Oboje próbowaliśmy wyrównać oddech. Okryliśmy się kołdrą i wtuleni w siebie zasnęliśmy...
Od autorki: Heeeeej ♥ Od razu na wstępie przepraszam za tak długą nieobecność... Bardzo Was kocham i dziękuję, że jesteście. Dziękuję za te wszystkie pozytywne komentarze pod poprzednimi rozdziałami ♥ Mam nadzieję, że i ten rozdział się spodoba :) Czekam na opinie :3
środa, 29 maja 2013
sobota, 18 maja 2013
Rozdział 7
Dzień nie zapowiadał się dobrze. Zaspałam do szkoły. Jedząc śniadanie oblałam bluzkę mlekiem. Louis zamiast mi pomóc zaczął się ze mnie śmiać. Spóźniłam się na autobus do szkoły. Wracając do domu przechodziłam obok kałuży. Jakiś samochód w nią wjechał i zostałam cała ochlapana... Spojrzałam na telefon. 20 nieodebranych połączeń od Nialla.. No pięknie..
- Louis! Musisz zawieść mnie do szkoły! Spóźniłam się na autobus. - zaczęłam krzyczeć wchodząc do domu.
- No to chodź. Jedziemy.. Co ci się stało? - zaczął śmiać się Lou patrząc na moje mokre ubrania.
- Jakiś idiota mnie ochlapał. - rzuciłam i szybko poszłam do pokoju założyć suche ciuchy.
Piętnaście minut później byliśmy w drodze do szkoły.
- Emily, muszę ci o czymś powiedzieć. - powiedział bardzo poważnie braciszek.
- O co chodzi? - odparłam patrząc na brata.
- Bo wiesz. Wyjeżdżam na tydzień z Samantą do jej rodzinnego miasta. I nie chcę zostawić ciebie samej.. więc pomyślałem, że może zostałabyś z Niallem.. Co ty na to? - zapytał z nadzieją w głosie.
Na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech.
- Jasne! Ale, że ty sam to wymyśliłeś? To jest niemożliwe.. A kiedy jedziecie? - zapytałam.
- Dziś wieczorem - mruknął Lou zatrzymując się pod szkołą.
- Ale fajnie! Kocham cię braciszku. Dzięki za podwózkę. Pa! - krzyknęłam wychodząc z auta i szybko zniknęłam w tłumie ludzi idących do szkoły.
Musiałam znaleźć Nialla i przeprosić go za nieodbieranie telefonu. Chciałam go mocno przytulić i pocałować. Idąc korytarzem usłyszałam jak ktoś mnie woła:
- Emily! Dlaczego nie odbierasz telefonu?
- Przepraszam, ale miałam dziś fatalny poranek. - odpowiedziałam patrząc na zdenerwowaną twarz chłopaka.
- Ja się tak bardzo o ciebie martwiłem. - odparł mocno mnie przytulając.
- Nie ma się o co martwić. Dowiedziałam się, że zostajemy sami na tydzień! - powiedziałam z ogromnym uśmiechem wpatrując się w chłopaka.
- Tak! Też się bardzo cieszę. W końcu będę miał cie bardzo blisko siebie. - odpowiedział całując mnie w czoło. Nagle zadzwonił dzwonek. Niall pocałował mnie w policzek i obydwoje poszliśmy na swoje lekcje. Nie mogłam się doczekać, aby wrócić do domu. Chciałam już być z Niallem sam na sam. Nikt by nam nie przeszkodził. Byłam taka szczęśliwa.
Nim się obejrzałam wszystkie lekcje minęły. Jeszcze do tego dyrektor dała nam czwartek i piątek wolny! O tak, 4 dni spędzone na leniuchowaniu z Niallem. Byłam taka podekscytowana. Niall skończył lekcje godzinę wcześniej więc byłam zmuszona wracać autobusem do domu.
A w domu? Istny chaos!Ubrania porozwalane po całym domu. Bielizna mojego brata leżała na stole w kuchni.. Byłam bardzo zniesmaczona. Postanowiłam pomóc mu się spakować. Po niecałych 20 minutach wszystkie walizki były zasunięte i stały pod drzwiami. Nagle po domu rozległ się głos dzwonka. Szybko pobiegłam otworzyć drzwi. Niall przyszedł.
- Hej kochanie! - zaczęłam krzyczeć stojąc w drzwiach.
- Cześć. - odpowiedział wchodząc do domu.
- O Niall już jesteś to dobrze. Ja już się będę zbierał. - zasugerował Louis zakładając buty.
- Lou, nie zapomniałeś o czymś? - zapytałam wieszając kurtkę Nialla na wieszak.
- Czekaj.. pomyślmy. Spodnie mam, bluzki mam...
- Nie to. - przerwałam mu. - Może zostawisz mi coś kasy? - powiedziałam patrząc na brata maślanymi oczami.
- Kasa jest w kuchni na stole. - mruknął biorąc walizki.
- A no to super. Pa. I jakby co to dzwoń, że zostaję ciocią. - zaczęłam się śmiać.
- Oj Emily.. Pa. - powiedział przytulając mnie na pożegnanie i szybko pobiegł do samochodu. Razem z Niallem wyszliśmy przed dom i gdy odjeżdżał pomachaliśmy mu.
- Nareszcie sami. - powiedział blondyn przytulając mnie. Poszliśmy do salonu i włączyliśmy sobie film. Byłam wtulona w chłopaka. Nagle Niall powiedział:
- Wiesz... nie mogę patrzeć na te twoje blizny na ręce. - opuszkami palców lekko ich dotknął. Do moich oczu napłynęły łzy. Przypomniało mi się to wszystko co się stało. Jak Nick na mnie krzyczał, jak mnie bił, jak... jak to zrobił... Zaczęłam płakać. Schowałam twarz w bluzie chłopaka.
- Emily przepraszam. Ja nie chciałem. - powiedział Irlandczyk mocno mnie przytulając.
- Nic się nie stało... - szepnęłam spoglądając na chłopaka. Widać było, że był na siebie zły. Swoją dłonią wytarł łzy spływające po moim policzku. Pocałował mnie w czoło i wyszeptał: Przepraszam.
- Nie ma za co przepraszać. - powiedziałam wycierając resztę łez rękawem od bluzy i uśmiechnęłam się do chłopaka. Odwzajemnił uśmiech i pocałował mnie.
- No to może chodźmy coś zjeść? - zaproponowałam zerkając na zegarek wskazujący 19.
- Z chęcią. - odpowiedział Niall szeroko się uśmiechając. Oboje wstaliśmy z kanapy i powędrowaliśmy do kuchni.
- Naleśniki? - zapytałam opierając się o blat.
- Jasne! Pomogę ci je zrobić. - krzyknął i szybko znalazł się obok mnie. Zaczęliśmy wyjmować wszystkie składniki.Gdy wszystko znalazło się już w misce poszłam po mikser. Włączając go część zawartości miski prysnęła prosto na moją bluzkę. Niall zaczął się śmiać i prawie udławił się kawałkiem batonika, który właśnie jadł.
- Ha ha ha! Bardzo śmieszne. - powiedziałam obrażona na chłopaka.
- Ale ja się z ciebie wcale nie śmiałem. - szybko zareagował Niall podchodząc do mnie.
- Tak jasne. Obrażam się na ciebie. - powiedziałam i odwróciłam się plecami do Irlandczyka.
Chłopak objął mnie w pasie i zaczął obsypywać moją szyję całusami.
- I tak jestem na ciebie obrażona. - mruknęłam odsuwając się od chłopaka. Jednak on nie dawał za wygraną. Znowu był koło mnie.Nasze usta się złączyły. Lekko odepchnęłam chłopaka i powiedziałam: Wygrałeś. I posłałam chłopakowi ciepły uśmiech. Niall pocałował mnie w policzek i zabraliśmy się za naleśniki.
Po kolacji poszliśmy do mojego pokoju. Chłopak od razu położył się na łóżku.
- To ty tu sobie poleż, a ja pójdę pod prysznic. - zasugerowałam wyjmując z szafy piżamę.
- Sama? A może by tak...
- Nie! - przerwałam mu. Wiedziałam do czego by doszło. Nie byłam jeszcze na to gotowa. Trochę się bałam... Bałam się, że stanie się to, co zrobił mi Nick.
- Szkoda.. - powiedział ze smutkiem w głosie chłopak.
- Kiedyś pójdziemy razem.. - mruknęłam i pocałowałam chłopaka w policzek. Niall uśmiechnął się. Ja poszłam do łazienki i bardzo szybko się umyłam. Wychodząc spod prysznica zorientowałam się, że zostawiłam piżamę w pokoju. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki kierując się w stronę mojego pokoju.
- Jak ładnie wyglądasz. - powiedział Niall uśmiechając się do mnie. Zauważył piżamę leżącą na szafce i szybko ją stamtąd zabrał.
- Ej! Oddawaj mi ją! - zaczęłam krzyczeć. Chłopak na niej usiadł. Nie mogłam zacząć się z nim szarpać, bo pewnie ręcznik szybko by ze mnie zleciał. Odwróciłam się i skierowałam się ku szafie. chciałam wyjąć druga piżamę. Jednak chłopak bardzo szybko mi przeszkodził. Złapał mnie w pasie i nie chciał puścić.
- Co ty robisz? - zapytałam lekko oburzona próbując uwolnić się z objęć chłopaka.
- Trzymam cię. - odpowiedział i odwrócił mnie przodem do siebie.
- I co będziemy tak stać? - byłam już bardzo zdenerwowana. Chłopak zaczął całować moją szyję. W pewnym momencie przyparł mnie do ściany. Nasze usta złączyły się w jedność. Jego ręka wodziła po moim udzie. Nagle poczułam jak chłopak zaczął zdejmować ręcznik, którym byłam okryta. Lekko go odepchnęłam i spojrzałam mu prosto w oczy. Zrozumiał o co mi chodzi. Wiedział, że posunął się za daleko. Nie byłam na to gotowa. Nie teraz. Niall mnie przytulił i szepnął: Wybacz.
- Jasne.. Na twoim miejscu zrobiłabym pewnie to samo. - powiedziałam wtulając się w chłopaka.
Później poszłam założyć piżamę. Położyłam się w łóżku i czekałam, aż chłopak wróci z łazienki. Położył się obok mnie, mocno mnie przytulił i pocałował w czoło. Byłam szczęśliwa. Wiedziałam, że z Niallem będzie mi dobrze. Był kochany. I był tylko mój...
Od autorki: Heeeej ♥ Przepraszam, że tak długo. Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał. Będę bardzo wdzięczna, jeśli zostawicie swoje opinie w komentarzu :3 Kurcze, znowu mi krótki wyszedł ;c Postaram się pisać dłuższe rozdziały :) Mam nadzieję, że mi się uda. Kocham Was ♥
- Louis! Musisz zawieść mnie do szkoły! Spóźniłam się na autobus. - zaczęłam krzyczeć wchodząc do domu.
- No to chodź. Jedziemy.. Co ci się stało? - zaczął śmiać się Lou patrząc na moje mokre ubrania.
- Jakiś idiota mnie ochlapał. - rzuciłam i szybko poszłam do pokoju założyć suche ciuchy.
Piętnaście minut później byliśmy w drodze do szkoły.
- Emily, muszę ci o czymś powiedzieć. - powiedział bardzo poważnie braciszek.
- O co chodzi? - odparłam patrząc na brata.
- Bo wiesz. Wyjeżdżam na tydzień z Samantą do jej rodzinnego miasta. I nie chcę zostawić ciebie samej.. więc pomyślałem, że może zostałabyś z Niallem.. Co ty na to? - zapytał z nadzieją w głosie.
Na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech.
- Jasne! Ale, że ty sam to wymyśliłeś? To jest niemożliwe.. A kiedy jedziecie? - zapytałam.
- Dziś wieczorem - mruknął Lou zatrzymując się pod szkołą.
- Ale fajnie! Kocham cię braciszku. Dzięki za podwózkę. Pa! - krzyknęłam wychodząc z auta i szybko zniknęłam w tłumie ludzi idących do szkoły.
Musiałam znaleźć Nialla i przeprosić go za nieodbieranie telefonu. Chciałam go mocno przytulić i pocałować. Idąc korytarzem usłyszałam jak ktoś mnie woła:
- Emily! Dlaczego nie odbierasz telefonu?
- Przepraszam, ale miałam dziś fatalny poranek. - odpowiedziałam patrząc na zdenerwowaną twarz chłopaka.
- Ja się tak bardzo o ciebie martwiłem. - odparł mocno mnie przytulając.
- Nie ma się o co martwić. Dowiedziałam się, że zostajemy sami na tydzień! - powiedziałam z ogromnym uśmiechem wpatrując się w chłopaka.
- Tak! Też się bardzo cieszę. W końcu będę miał cie bardzo blisko siebie. - odpowiedział całując mnie w czoło. Nagle zadzwonił dzwonek. Niall pocałował mnie w policzek i obydwoje poszliśmy na swoje lekcje. Nie mogłam się doczekać, aby wrócić do domu. Chciałam już być z Niallem sam na sam. Nikt by nam nie przeszkodził. Byłam taka szczęśliwa.
Nim się obejrzałam wszystkie lekcje minęły. Jeszcze do tego dyrektor dała nam czwartek i piątek wolny! O tak, 4 dni spędzone na leniuchowaniu z Niallem. Byłam taka podekscytowana. Niall skończył lekcje godzinę wcześniej więc byłam zmuszona wracać autobusem do domu.
A w domu? Istny chaos!Ubrania porozwalane po całym domu. Bielizna mojego brata leżała na stole w kuchni.. Byłam bardzo zniesmaczona. Postanowiłam pomóc mu się spakować. Po niecałych 20 minutach wszystkie walizki były zasunięte i stały pod drzwiami. Nagle po domu rozległ się głos dzwonka. Szybko pobiegłam otworzyć drzwi. Niall przyszedł.
- Hej kochanie! - zaczęłam krzyczeć stojąc w drzwiach.
- Cześć. - odpowiedział wchodząc do domu.
- O Niall już jesteś to dobrze. Ja już się będę zbierał. - zasugerował Louis zakładając buty.
- Lou, nie zapomniałeś o czymś? - zapytałam wieszając kurtkę Nialla na wieszak.
- Czekaj.. pomyślmy. Spodnie mam, bluzki mam...
- Nie to. - przerwałam mu. - Może zostawisz mi coś kasy? - powiedziałam patrząc na brata maślanymi oczami.
- Kasa jest w kuchni na stole. - mruknął biorąc walizki.
- A no to super. Pa. I jakby co to dzwoń, że zostaję ciocią. - zaczęłam się śmiać.
- Oj Emily.. Pa. - powiedział przytulając mnie na pożegnanie i szybko pobiegł do samochodu. Razem z Niallem wyszliśmy przed dom i gdy odjeżdżał pomachaliśmy mu.
- Nareszcie sami. - powiedział blondyn przytulając mnie. Poszliśmy do salonu i włączyliśmy sobie film. Byłam wtulona w chłopaka. Nagle Niall powiedział:
- Wiesz... nie mogę patrzeć na te twoje blizny na ręce. - opuszkami palców lekko ich dotknął. Do moich oczu napłynęły łzy. Przypomniało mi się to wszystko co się stało. Jak Nick na mnie krzyczał, jak mnie bił, jak... jak to zrobił... Zaczęłam płakać. Schowałam twarz w bluzie chłopaka.
- Emily przepraszam. Ja nie chciałem. - powiedział Irlandczyk mocno mnie przytulając.
- Nic się nie stało... - szepnęłam spoglądając na chłopaka. Widać było, że był na siebie zły. Swoją dłonią wytarł łzy spływające po moim policzku. Pocałował mnie w czoło i wyszeptał: Przepraszam.
- Nie ma za co przepraszać. - powiedziałam wycierając resztę łez rękawem od bluzy i uśmiechnęłam się do chłopaka. Odwzajemnił uśmiech i pocałował mnie.
- No to może chodźmy coś zjeść? - zaproponowałam zerkając na zegarek wskazujący 19.
- Z chęcią. - odpowiedział Niall szeroko się uśmiechając. Oboje wstaliśmy z kanapy i powędrowaliśmy do kuchni.
- Naleśniki? - zapytałam opierając się o blat.
- Jasne! Pomogę ci je zrobić. - krzyknął i szybko znalazł się obok mnie. Zaczęliśmy wyjmować wszystkie składniki.Gdy wszystko znalazło się już w misce poszłam po mikser. Włączając go część zawartości miski prysnęła prosto na moją bluzkę. Niall zaczął się śmiać i prawie udławił się kawałkiem batonika, który właśnie jadł.
- Ha ha ha! Bardzo śmieszne. - powiedziałam obrażona na chłopaka.
- Ale ja się z ciebie wcale nie śmiałem. - szybko zareagował Niall podchodząc do mnie.
- Tak jasne. Obrażam się na ciebie. - powiedziałam i odwróciłam się plecami do Irlandczyka.
Chłopak objął mnie w pasie i zaczął obsypywać moją szyję całusami.
- I tak jestem na ciebie obrażona. - mruknęłam odsuwając się od chłopaka. Jednak on nie dawał za wygraną. Znowu był koło mnie.Nasze usta się złączyły. Lekko odepchnęłam chłopaka i powiedziałam: Wygrałeś. I posłałam chłopakowi ciepły uśmiech. Niall pocałował mnie w policzek i zabraliśmy się za naleśniki.
Po kolacji poszliśmy do mojego pokoju. Chłopak od razu położył się na łóżku.
- To ty tu sobie poleż, a ja pójdę pod prysznic. - zasugerowałam wyjmując z szafy piżamę.
- Sama? A może by tak...
- Nie! - przerwałam mu. Wiedziałam do czego by doszło. Nie byłam jeszcze na to gotowa. Trochę się bałam... Bałam się, że stanie się to, co zrobił mi Nick.
- Szkoda.. - powiedział ze smutkiem w głosie chłopak.
- Kiedyś pójdziemy razem.. - mruknęłam i pocałowałam chłopaka w policzek. Niall uśmiechnął się. Ja poszłam do łazienki i bardzo szybko się umyłam. Wychodząc spod prysznica zorientowałam się, że zostawiłam piżamę w pokoju. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki kierując się w stronę mojego pokoju.
- Jak ładnie wyglądasz. - powiedział Niall uśmiechając się do mnie. Zauważył piżamę leżącą na szafce i szybko ją stamtąd zabrał.
- Ej! Oddawaj mi ją! - zaczęłam krzyczeć. Chłopak na niej usiadł. Nie mogłam zacząć się z nim szarpać, bo pewnie ręcznik szybko by ze mnie zleciał. Odwróciłam się i skierowałam się ku szafie. chciałam wyjąć druga piżamę. Jednak chłopak bardzo szybko mi przeszkodził. Złapał mnie w pasie i nie chciał puścić.
- Co ty robisz? - zapytałam lekko oburzona próbując uwolnić się z objęć chłopaka.
- Trzymam cię. - odpowiedział i odwrócił mnie przodem do siebie.
- I co będziemy tak stać? - byłam już bardzo zdenerwowana. Chłopak zaczął całować moją szyję. W pewnym momencie przyparł mnie do ściany. Nasze usta złączyły się w jedność. Jego ręka wodziła po moim udzie. Nagle poczułam jak chłopak zaczął zdejmować ręcznik, którym byłam okryta. Lekko go odepchnęłam i spojrzałam mu prosto w oczy. Zrozumiał o co mi chodzi. Wiedział, że posunął się za daleko. Nie byłam na to gotowa. Nie teraz. Niall mnie przytulił i szepnął: Wybacz.
- Jasne.. Na twoim miejscu zrobiłabym pewnie to samo. - powiedziałam wtulając się w chłopaka.
Później poszłam założyć piżamę. Położyłam się w łóżku i czekałam, aż chłopak wróci z łazienki. Położył się obok mnie, mocno mnie przytulił i pocałował w czoło. Byłam szczęśliwa. Wiedziałam, że z Niallem będzie mi dobrze. Był kochany. I był tylko mój...
Od autorki: Heeeej ♥ Przepraszam, że tak długo. Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał. Będę bardzo wdzięczna, jeśli zostawicie swoje opinie w komentarzu :3 Kurcze, znowu mi krótki wyszedł ;c Postaram się pisać dłuższe rozdziały :) Mam nadzieję, że mi się uda. Kocham Was ♥
czwartek, 9 maja 2013
Rozdział 6
- Emily, musimy wstawać... - powiedział Niall i zaczął ściągać kołdrę z łóżka.
- Ej co ty robisz? Zimno mi. - powiedziałam zaspana próbując zabrać mu kołdrę.
- Kochanie dziś jest poniedziałek. Za półtorej godziny zaczynamy lekcje. - powiedział chłopak i pocałował mnie w policzek.
- Boże! Poniedziałek? Ja nie odrobiłam żadnych lekcji. - ocknęłam się i chcąc szybko wstać spadłam z łóżka.
- Co ty robisz? - zaczął śmiać się Niall.
- Świetny początek dnia... A ty się nie śmiej tylko pomóż mi wstać. - powiedziałam zdenerwowana. Gdy Niall mnie podniósł szybko podbiegłam do półki z książkami.
- Już cię spakowałem. - podszedł do mnie i objął mnie w pasie.
- Dziękuję kochanie. - powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka.
- Nie ma za co misiu. - powiedział blondyn i pocałował mnie w czółko.
- Widzę, że już jesteś ubrany... O której wstałeś? - zapytałam z ogromnym zdziwieniem.
- Godzinę temu, o 6. - odpowiedział i uśmiechnął się. - Może ja pójdę zrobić śniadanie, a ty się ubierzesz? - zasugerował.
- Dobry pomysł. A wiesz może czy Lou jest? - zapytałam podchodząc do szafy z ubraniami.
- Nie wiem. Nie widziałem go. - odpowiedział blondyn. - Co chciałabyś na śniadanie? - zapytał stojąc w drzwiach.
- Zrób to na co ty masz ochotę i będzie dobrze. - odpowiedziałam posyłając chłopakowi ciepły uśmiech.
- Ok. - odpowiedział i zniknął za drzwiami.
Zaczęłam szukać ubrań. Po 5 minutach stwierdziłam, że założę granatowe rurki i ciemnozieloną koszulę. Potem poszłam wziąć szybki prysznic. Po wyjściu z łazienki zaczęłam się ubierać. Następnie rozczesałam włosy. Zostawiłam je rozpuszczone, założyłam kolczyki, chwyciłam plecak i zbiegłam do kuchni.
- Ale pięknie wyglądasz. - powiedział Niall przygotowując kanapki.
- Dziękuję. Ale ile ty tych kanapek zrobiłeś? - zapytałam patrząc na stos kanapek.
- Tyle ile trzeba. Zostaną jeszcze dla Lou najwyżej. - odpowiedział i uśmiechnął się.
Zaczęliśmy jeść śniadanie. Po około 10 minutach skończyliśmy jeść i poszliśmy się ubierać. Wyszliśmy z domu i pojechaliśmy do szkoły.W szkole praktycznie nikt nie wiedział, że ja i Niall jesteśmy parą. Myśleli, że tylko się przyjaźnimy.
Gdy dotarliśmy do szkoły zaczęłam szukać Rose. Nigdzie jej nie było. Stwierdziłam, że do niej zadzwonię.
- Cześć Rose. Gdzie ty jesteś? - zapytałam lekko zaniepokojona.
- Hej. Jestem w domu. Zaraziłam się od Harryego. - odpowiedziała ziewając.
- Całowaliście się? Oj Rose. I znowu jestem sama. - odpowiedziałam smutnym tonem.
- A Niall? - zapytała.
- No Nial, jest, ale przecież on nie chodzi ze mną do klasy i ma też swoich kolegów nie? - powiedziałam ze smutkiem w głosie.
- Nie martw się. Ma pewno znajdzie czas i dla ciebie. - pocieszała mnie Rose.
- No mam nadzieję. O! Już dzwonek. Muszę kończyć. Pa kochanie. Zdrowiej. - powiedziałam idąc w kierunku klasy.
- Pa kochana. - odpowiedziała i rozłączyła się.
Szybko schowałam telefon do kieszeni i weszłam do klasy. Usiadłam w ławce. Nie miałam do kogo się zwrócić. Zawsze siedzę z Rose. Z innymi koleżankami nie jestem zbytnio zaprzyjaźniona.
Lekcja minęła bardzo wolno. Stwierdziłam, że pójdę do Nialla. Zobaczyłam, że śmiał się z kolegami. Nie chciałam mu przeszkadzać więc wróciłam pod klasę.
- Emily! Ty chodzisz z Niallem? - zaczepił mnie Tommy, kolega z klasy.
- A co? - zapytałam lekko się rumieniąc.
- Bo widziałem was w parku wczoraj. Trzymaliście się za ręce, a przyjaciele raczej tego nie robią. - odpowiedział śmiejąc się.
- Ale z czego ty się śmiejesz? - zapytałam lekko wkurzona.
- Tak sobie. To jesteście razem? - zapytał i wyszczerzył się do mnie.
- Tak. Jesteśmy razem. - odpowiedziałam.
- Jest! Wygrałem zakład! - zaczął krzyczeć Tommy do Johna.
- Jaki zakład? - zapytałam ogromnie zdziwiona.
- Czy będziecie parą czy nie. - odpowiedział nadal się szczerząc.
- Naprawdę nie macie o co się zakładać.. - powiedziałam i poszłam usiąść na ławce po drugiej stronie korytarza.
Nagle Tommy zaczął krzyczeć:
- Emily, a uprawialiście już seks?
- Jesteś żałosny! - krzyknęłam, jednak zagłuszył mnie dźwięk dzwonka.
I kolejna lekcja się zaczęła. Jednak ta zleciała bardzo szybko. Wychodząc z klasy zobaczyłam Nialla. Szybko do niego podeszłam.
- A co ty taka zdenerwowana? - zapytał Niall siadając na ławce.
- Przez tych debili z mojej klasy. - odpowiedziałam wskazując na kolegów i usiadłam na ławce.
- Niall pamiętaj o zabezpieczeniach, bo jeszcze zrobisz naszej Emily dziecko! - zaczął śmiać się Tommy.
Wstałam z ławki i chciałam iść mu przyłożyć. Jednak Niall złapał mnie za rękę.
- Nie warto. W końcu się odczepią. - powiedział blondyn i obdarował mnie ciepłym uśmiechem.
- No mam nadzieję. - powiedziałam siadając na ławce i wtuliłam się w blondyna.
- Zrywamy się z reszty lekcji?- zapytał Niall spoglądając na mnie tymi swoimi słodkimi oczami.
- No nie wiem. Trochę to chyba nie ma sensu. Moja wychowawczyni od razu zadzwoni do mojego brata jak mnie nie będzie... - odpowiedziałam patrząc na blondyna.
- No to lepiej zostańmy w szkole. O! Dzwonek już? Kurde.. Muszę iść. - powiedział wstając z ławki. Pocałował mnie w policzek i poszedł.
Reszta lekcji minęła bardzo wolno. Strasznie mi się nudziło. Na każdej lekcji i przerwie słyszałam docinki ze strony Tommyego. Raz nie wytrzymałam i spoliczkowałam go. Wszyscy zaczęli bić mi brawa, a Tommy już się do mnie nie odzywał. W końcu się go pozbyłam.
Nareszcie dzwonek! Koniec lekcji. Poszłam szybko do szatni i zaczęłam się ubierać. Zaraz przyszedł do mnie Niall.
- Słyszałem, że pobiłaś kolegę. - mówił Irlandczyk śmiejąc się.
- Należało mu się. - odpowiedziałam poddenerwowana. Niall nadal się śmiał.
W końcu wyszliśmy ze szkoły i powędrowaliśmy w stronę samochodu.
- Niall mam do ciebie prośbę. - zaczęłam. - Pomógł byś mi z matematyką?
- Jasne. I tak dziś nie mam nic zadanego. - odpowiedział uśmiechając się.
- To super! Dziękuję. - powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek. Usiedliśmy w samochodzie i pojechaliśmy. Po około 15 minutach dojechaliśmy do mojego domu. Szybko otworzyłam drzwi. Rzuciłam plecak w kąt. Zaczęliśmy zdejmować kurtki i buty.
- Co to za odgłosy dochodzące z góry? - zapytał Niall bardzo zdziwiony.
- Louis i Samanta. Znaczy głownie to Samanta. - odpowiedziałam śmiejąc się.
- Faktycznie miałaś rację, że oni są nieznośni. - zaczął śmiać się Niall.
- Ej Louis! Prezerwatywy nie zapomniałeś?! - zaczęłam krzyczeć. Nagle w domu zapanowała cisza.
- Nie zapomniałem. - krzyknął Louis. Razem z Niallem zaczęliśmy się śmiać. Wzięliśmy sobie sok i poszliśmy do mojego pokoju odrobić matematykę...
Bardzo szybko udało nam się ją zrobić. Mieliśmy dużo czasu dla siebie.
Siedzieliśmy na fotelu. Ja na kolanach u blondyna. Zaczęliśmy się całować. Niewinne pocałunki zamieniły się w namiętne pocałunki. Ręka Nialla wodziła po moim udzie. Jednak po pewnym czasie zaczęła przesuwać się co raz wyżej. Nagle poczułam ją na moim brzuchu. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Nagle do pokoju wszedł Lou. Mu odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni.
- Co robicie? - zapytał Lou stojąc w drzwiach.
- Siedzimy. - odpowiedziałam oschle.Byłam wkurzona na brata.- Co, Samanta już zmęczona? - zapytałam śmiejąc się. Louis tylko na mnie spojrzał i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Niall i ja znowu zaczęliśmy się śmiać.
- Wiesz jak ja cię bardzo kocham? - spytał blondyn patrząc mi prosto w oczy i szeroko się uśmiechając.
- Pewnie bardzo. - odpowiedziałam i pocałowałam chłopaka w usta.
- Bardzo. Najbardziej na świecie. Jesteś moim oczkiem w głowie. Gdybym cię stracił chyba bym umarł. - powiedział i mocno mnie przytulił. - A która to już godzina? - spytał.
- 17. - odpowiedziałam wtulona w chłopaka.
- Przepraszam kochanie, ale muszę już iść. - powiedział ze smutkiem w głosie.
- Szkoda. - powiedziałam i jeszcze raz mocno wtuliłam się w chłopaka.
- Zobaczymy się jutro misiu.
- No wiem, ale to tak dużo czasu. - powiedziałam wstając z kolan Nialla.
- Wytrzymasz. Kocham cię. - odpowiedział i czule pocałował mnie w policzek.
- Ja ciebie też kochanie.
Odprowadziłam Nialla do drzwi. Pożegnałam się z nim buziakiem i wróciłam do pokoju. Nie mogłam doczekać się już kolejnego dnia, aby zobaczyć moje kochanie. Tak bardzo go kocham.
Od autorki: No i mamy nowy rozdział :P Mam nadzieje, że Wam się spodoba. Czekam na opinie ♥
Kocham Was ♥
- Ej co ty robisz? Zimno mi. - powiedziałam zaspana próbując zabrać mu kołdrę.
- Kochanie dziś jest poniedziałek. Za półtorej godziny zaczynamy lekcje. - powiedział chłopak i pocałował mnie w policzek.
- Boże! Poniedziałek? Ja nie odrobiłam żadnych lekcji. - ocknęłam się i chcąc szybko wstać spadłam z łóżka.
- Co ty robisz? - zaczął śmiać się Niall.
- Świetny początek dnia... A ty się nie śmiej tylko pomóż mi wstać. - powiedziałam zdenerwowana. Gdy Niall mnie podniósł szybko podbiegłam do półki z książkami.
- Już cię spakowałem. - podszedł do mnie i objął mnie w pasie.
- Dziękuję kochanie. - powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka.
- Nie ma za co misiu. - powiedział blondyn i pocałował mnie w czółko.
- Widzę, że już jesteś ubrany... O której wstałeś? - zapytałam z ogromnym zdziwieniem.
- Godzinę temu, o 6. - odpowiedział i uśmiechnął się. - Może ja pójdę zrobić śniadanie, a ty się ubierzesz? - zasugerował.
- Dobry pomysł. A wiesz może czy Lou jest? - zapytałam podchodząc do szafy z ubraniami.
- Nie wiem. Nie widziałem go. - odpowiedział blondyn. - Co chciałabyś na śniadanie? - zapytał stojąc w drzwiach.
- Zrób to na co ty masz ochotę i będzie dobrze. - odpowiedziałam posyłając chłopakowi ciepły uśmiech.
- Ok. - odpowiedział i zniknął za drzwiami.
Zaczęłam szukać ubrań. Po 5 minutach stwierdziłam, że założę granatowe rurki i ciemnozieloną koszulę. Potem poszłam wziąć szybki prysznic. Po wyjściu z łazienki zaczęłam się ubierać. Następnie rozczesałam włosy. Zostawiłam je rozpuszczone, założyłam kolczyki, chwyciłam plecak i zbiegłam do kuchni.
- Ale pięknie wyglądasz. - powiedział Niall przygotowując kanapki.
- Dziękuję. Ale ile ty tych kanapek zrobiłeś? - zapytałam patrząc na stos kanapek.
- Tyle ile trzeba. Zostaną jeszcze dla Lou najwyżej. - odpowiedział i uśmiechnął się.
Zaczęliśmy jeść śniadanie. Po około 10 minutach skończyliśmy jeść i poszliśmy się ubierać. Wyszliśmy z domu i pojechaliśmy do szkoły.W szkole praktycznie nikt nie wiedział, że ja i Niall jesteśmy parą. Myśleli, że tylko się przyjaźnimy.
Gdy dotarliśmy do szkoły zaczęłam szukać Rose. Nigdzie jej nie było. Stwierdziłam, że do niej zadzwonię.
- Cześć Rose. Gdzie ty jesteś? - zapytałam lekko zaniepokojona.
- Hej. Jestem w domu. Zaraziłam się od Harryego. - odpowiedziała ziewając.
- Całowaliście się? Oj Rose. I znowu jestem sama. - odpowiedziałam smutnym tonem.
- A Niall? - zapytała.
- No Nial, jest, ale przecież on nie chodzi ze mną do klasy i ma też swoich kolegów nie? - powiedziałam ze smutkiem w głosie.
- Nie martw się. Ma pewno znajdzie czas i dla ciebie. - pocieszała mnie Rose.
- No mam nadzieję. O! Już dzwonek. Muszę kończyć. Pa kochanie. Zdrowiej. - powiedziałam idąc w kierunku klasy.
- Pa kochana. - odpowiedziała i rozłączyła się.
Szybko schowałam telefon do kieszeni i weszłam do klasy. Usiadłam w ławce. Nie miałam do kogo się zwrócić. Zawsze siedzę z Rose. Z innymi koleżankami nie jestem zbytnio zaprzyjaźniona.
Lekcja minęła bardzo wolno. Stwierdziłam, że pójdę do Nialla. Zobaczyłam, że śmiał się z kolegami. Nie chciałam mu przeszkadzać więc wróciłam pod klasę.
- Emily! Ty chodzisz z Niallem? - zaczepił mnie Tommy, kolega z klasy.
- A co? - zapytałam lekko się rumieniąc.
- Bo widziałem was w parku wczoraj. Trzymaliście się za ręce, a przyjaciele raczej tego nie robią. - odpowiedział śmiejąc się.
- Ale z czego ty się śmiejesz? - zapytałam lekko wkurzona.
- Tak sobie. To jesteście razem? - zapytał i wyszczerzył się do mnie.
- Tak. Jesteśmy razem. - odpowiedziałam.
- Jest! Wygrałem zakład! - zaczął krzyczeć Tommy do Johna.
- Jaki zakład? - zapytałam ogromnie zdziwiona.
- Czy będziecie parą czy nie. - odpowiedział nadal się szczerząc.
- Naprawdę nie macie o co się zakładać.. - powiedziałam i poszłam usiąść na ławce po drugiej stronie korytarza.
Nagle Tommy zaczął krzyczeć:
- Emily, a uprawialiście już seks?
- Jesteś żałosny! - krzyknęłam, jednak zagłuszył mnie dźwięk dzwonka.
I kolejna lekcja się zaczęła. Jednak ta zleciała bardzo szybko. Wychodząc z klasy zobaczyłam Nialla. Szybko do niego podeszłam.
- A co ty taka zdenerwowana? - zapytał Niall siadając na ławce.
- Przez tych debili z mojej klasy. - odpowiedziałam wskazując na kolegów i usiadłam na ławce.
- Niall pamiętaj o zabezpieczeniach, bo jeszcze zrobisz naszej Emily dziecko! - zaczął śmiać się Tommy.
Wstałam z ławki i chciałam iść mu przyłożyć. Jednak Niall złapał mnie za rękę.
- Nie warto. W końcu się odczepią. - powiedział blondyn i obdarował mnie ciepłym uśmiechem.
- No mam nadzieję. - powiedziałam siadając na ławce i wtuliłam się w blondyna.
- Zrywamy się z reszty lekcji?- zapytał Niall spoglądając na mnie tymi swoimi słodkimi oczami.
- No nie wiem. Trochę to chyba nie ma sensu. Moja wychowawczyni od razu zadzwoni do mojego brata jak mnie nie będzie... - odpowiedziałam patrząc na blondyna.
- No to lepiej zostańmy w szkole. O! Dzwonek już? Kurde.. Muszę iść. - powiedział wstając z ławki. Pocałował mnie w policzek i poszedł.
Reszta lekcji minęła bardzo wolno. Strasznie mi się nudziło. Na każdej lekcji i przerwie słyszałam docinki ze strony Tommyego. Raz nie wytrzymałam i spoliczkowałam go. Wszyscy zaczęli bić mi brawa, a Tommy już się do mnie nie odzywał. W końcu się go pozbyłam.
Nareszcie dzwonek! Koniec lekcji. Poszłam szybko do szatni i zaczęłam się ubierać. Zaraz przyszedł do mnie Niall.
- Słyszałem, że pobiłaś kolegę. - mówił Irlandczyk śmiejąc się.
- Należało mu się. - odpowiedziałam poddenerwowana. Niall nadal się śmiał.
W końcu wyszliśmy ze szkoły i powędrowaliśmy w stronę samochodu.
- Niall mam do ciebie prośbę. - zaczęłam. - Pomógł byś mi z matematyką?
- Jasne. I tak dziś nie mam nic zadanego. - odpowiedział uśmiechając się.
- To super! Dziękuję. - powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek. Usiedliśmy w samochodzie i pojechaliśmy. Po około 15 minutach dojechaliśmy do mojego domu. Szybko otworzyłam drzwi. Rzuciłam plecak w kąt. Zaczęliśmy zdejmować kurtki i buty.
- Co to za odgłosy dochodzące z góry? - zapytał Niall bardzo zdziwiony.
- Louis i Samanta. Znaczy głownie to Samanta. - odpowiedziałam śmiejąc się.
- Faktycznie miałaś rację, że oni są nieznośni. - zaczął śmiać się Niall.
- Ej Louis! Prezerwatywy nie zapomniałeś?! - zaczęłam krzyczeć. Nagle w domu zapanowała cisza.
- Nie zapomniałem. - krzyknął Louis. Razem z Niallem zaczęliśmy się śmiać. Wzięliśmy sobie sok i poszliśmy do mojego pokoju odrobić matematykę...
Bardzo szybko udało nam się ją zrobić. Mieliśmy dużo czasu dla siebie.
Siedzieliśmy na fotelu. Ja na kolanach u blondyna. Zaczęliśmy się całować. Niewinne pocałunki zamieniły się w namiętne pocałunki. Ręka Nialla wodziła po moim udzie. Jednak po pewnym czasie zaczęła przesuwać się co raz wyżej. Nagle poczułam ją na moim brzuchu. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Nagle do pokoju wszedł Lou. Mu odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni.
- Co robicie? - zapytał Lou stojąc w drzwiach.
- Siedzimy. - odpowiedziałam oschle.Byłam wkurzona na brata.- Co, Samanta już zmęczona? - zapytałam śmiejąc się. Louis tylko na mnie spojrzał i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Niall i ja znowu zaczęliśmy się śmiać.
- Wiesz jak ja cię bardzo kocham? - spytał blondyn patrząc mi prosto w oczy i szeroko się uśmiechając.
- Pewnie bardzo. - odpowiedziałam i pocałowałam chłopaka w usta.
- Bardzo. Najbardziej na świecie. Jesteś moim oczkiem w głowie. Gdybym cię stracił chyba bym umarł. - powiedział i mocno mnie przytulił. - A która to już godzina? - spytał.
- 17. - odpowiedziałam wtulona w chłopaka.
- Przepraszam kochanie, ale muszę już iść. - powiedział ze smutkiem w głosie.
- Szkoda. - powiedziałam i jeszcze raz mocno wtuliłam się w chłopaka.
- Zobaczymy się jutro misiu.
- No wiem, ale to tak dużo czasu. - powiedziałam wstając z kolan Nialla.
- Wytrzymasz. Kocham cię. - odpowiedział i czule pocałował mnie w policzek.
- Ja ciebie też kochanie.
Odprowadziłam Nialla do drzwi. Pożegnałam się z nim buziakiem i wróciłam do pokoju. Nie mogłam doczekać się już kolejnego dnia, aby zobaczyć moje kochanie. Tak bardzo go kocham.
Od autorki: No i mamy nowy rozdział :P Mam nadzieje, że Wam się spodoba. Czekam na opinie ♥
Kocham Was ♥
czwartek, 2 maja 2013
Rozdział 5
- Nie mogę uwierzyć w to, co tu się dzieje. Jesteśmy razem. Nareszcie. - powiedział Niall i pocałował mnie w policzek.
- To uwierz kochanie - rzuciłam i wtuliłam się w chłopaka.
- No to idziemy dalej sprzątać kuchnię? - zapytał chłopak i uśmiechnął się do mnie.
- Lepiej chodźmy, bo Lou będzie miał problemy. - odpowiedziałam i odwzajemniłam uśmiech.
Zabraliśmy się za sprzątanie. Po około 20 minutach kuchnia była czyściutka.
- To co teraz robimy? - zapytał chłopak obejmując mnie w pasie.
- Nie wiem. Może schowajmy się, żeby Louis nie zagonił nas znowu do sprzątania? - zasugerowałam próbując uwolnić się z objęć chłopaka.
- Ale gdzie Ty uciekasz? - zapytał chłopak nie chcą mnie wypuścić. - Najchętniej to poszedł bym z tobą na pierwszą randkę. - powiedział lekko się rumieniąc.
- O! Z chęcią z tobą pójdę! - odpowiedziałam i mocno wtuliłam się w Nialla.
- Świetnie! To musimy ustalić datę i godzinę. - powiedział bardzo wesoło.
- Mam pomysł! Poczekasz na mnie chwilę? Muszę gdzieś iść. - powiedziałam i spojrzałam na chłopaka.
- Jasne. Tylko wróć szybko. - odpowiedział, a ja zaraz zniknęłam za drzwiami kuchni.
Poszłam poszukać Rose. Po paru minutach znalazłam ją. Od razu zaczęłam do niej krzyczeć:
- Nie uwierzysz co się właśnie stało! Porozmawiałam z Niallem i.... jesteśmy parą!
- Naprawdę? Co tu się dzieje? No to teraz obydwie jesteśmy zajęte - zaczęła śmiać się Rose.
- No właśnie. Wiesz, mam taki pomysł. Niall przed chwilą zaprosił mnie na randkę. Może by tak zrobić podwójną randkę... Co ty na to? - zapytałam z nadzieją, że Rose się zgodzi.
- To jest cudowny pomysł! Idę zadzwonić do Harryego. - powiedziała i zaczęła wybierać numer.
W tym czasie wróciłam do Nialla.
- No nareszcie jesteś. - powiedział podchodząc do mnie i pocałował mnie w czoło.
- No jestem. I mam pomysł. Mam nadzieję, że ci się spodoba. - powiedziałam patrząc chłopakowi w jego cudne oczy. Bałam się trochę, że ten pomysł może mu się nie spodobać.
- No słucham. - rzucił i mnie objął.
- A więc wiesz dobrze, że Rose i Harry też są razem. I wpadłam na taki pomysł, aby zrobić podwójną pierwszą randkę. Co ty na to? - zapytałam wpatrując się w chłopaka.
- Nawet niezły pomysł.... Świetny. Jestem za! - odpowiedział uśmiechając się. Wypuścił mnie z objęć i zaczął jeść kanapkę.
- Ale na pewno? Nie chcę cię zmuszać. - powiedziałam opierając się o blat szafki.
- Na pewno. Podoba mi się ten pomysł. Bardzo. - odpowiedział siadając na krześle.
- Super! Kocham cię. - powiedziałam. Podeszłam do chłopaka i pocałowałam go w policzek.
Nagle do kuchni wbiegła Rose krzycząc:
- Zgodził się!
- Super! No to teraz trzeba ustalić datę i miejsce. - zasugerowałam siadając obok Nialla.
- Może jutro o 16? - zaproponował Niall patrząc się na nas obydwie.
- Mi to pasuje. - odpowiedziałam. - A tobie Rose? - zapytałam opierając głowę na ramieniu chłopaka.
- Mi też. Harryemu raczej też. - odpowiedziała uśmiechając się.
- No to świetnie! Czyli jesteśmy umówieni na jutro? - zapytałam chcąc się upewnić.
- No tak. A gdzie pójdziemy? - zapytała Rose.
- Do Nando's! - krzyknął Niall odkładając kanapkę na talerz.
- Właściwie czemu nie? Możemy tam iść. - powiedziałam wstając z krzesła i udając się do szafki po sok.
- Ok. To idziemy tam. - powiedziała Rose. - Emily musimy się na jutro przygotować. - powiedziała i zaczęła się śmiać.
- Spokojnie. Mamy jeszcze dużo czasu. - odpowiedziałam i również zaczęłam się śmiać.
- Kurczę, która to już godzina jest? 14. Miałem być w domu godzinę temu. Muszę szybko iść do domu. - powiedział Niall lekko przerażony.
- Oooo... Szkoda. - powiedziałam smutna.
- Nie martw się kochanie. Jutro się zobaczymy. Kocham cię. - powiedział, podszedł do mnie i czule pocałował w usta.
- Też cię kocham. Do jutra kochanie. - powiedziałam odprowadzając go do drzwi wyjściowych, za którymi zaraz zniknął. Wróciłam do Rose.
- No to teraz możemy iść wybierać ciuchy kochana. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
- Ok. To chodźmy. - powiedziała i odwzajemniła uśmiech.
Przez 2 godziny szukałyśmy jakichś fajnych ciuchów na randkę. W końcu to nasza pierwsza ranka i mamy zimę. Za każdym razem coś nie pasowało, albo nie mogłyśmy znaleźć dodatku. W końcu udało nam się znaleźć dwa świetne zestawy. Dla mnie Rose wybrała czarne rurki, kremowy sweterek z sercem, naszyjnik z sową i pozłacane kolczyki serca. Do tego założę moje kremowe, krótkie kozaczki.
Dla Rose wybrałam granatowe rurki, błękitna koszulę z ćwiekami na kołnierzu i czarne kolczyki gwiazdki.
- Jutro będziemy wyglądać pięknie! - powiedziała Rose wkładając ubrania do szafy.
- To prawda! Ale jutro będzie świetny dzień. Pierwsza randka! - zaczęłam krzyczeć pomagając koleżance sprzątnąć ubrania.
- Jaka pierwsza randa? - zapytał Lou wchodząc nagle do pokoju.
- A co się podsłuchuje? - powiedziałam i rzuciłam w niego poduszką.
- No, ale odpowiedz na moje pytanie. - powiedział zdenerwowany chłopak.
- No idę jutro na randkę z Niallem. - odpowiedziałam i usiadłam na łóżku.
- Z Niallem? Chociaż.. Może i dobrze. On jest dobrym kandydatem na twojego chłopaka. - powiedział Louis i rzucił we mnie poduszką, którą wcześniej dostał ode mnie.
- No widzisz. To teraz sobie idź. - powiedziałam i podeszłam do brata wypychając go za drzwi.
- Mam cię jutro na tą randkę zawieść? - zapytał opierając się o ścianę.
- Nie. Niall po mnie przyjedzie. - odpowiedziałam. - Możesz iść do Samanty. - powiedziałam i również oparłam się o ścianę.
- Dobry pomysł. - powiedział.
- Tylko pamiętaj o zabezpieczeniu.- powiedziałam i zaczęłam się śmiać. Usłyszałam, że Rose też.
- Emily! Czy ty tylko musisz o jednym myśleć? - zapytał zdenerwowany.
- Ja nie myślę tylko o tym. Ale wiem, że wy to robicie. Ostatnio mnie obudziliście. Zawsze doprowadzasz ją do takiego stanu, że się drze. - mówiłam nadal się śmiejąc.
- Oj weź. Dobra idę sobie. - powiedział zarumieniony i szybko zszedł po schodach do salonu.
- Kurde! Już jest 16! Muszę iść szybko do domu! - krzyknęła Rose i zaczęła pakować swój zestaw ubrań do torby.
- I ty też mnie opuszczasz! No, ale zobaczymy się jutro. - powiedziałam i zaczęłam odprowadzać Rose do drzwi wyjściowych.
- No to do jutra kochana. Pa. - powiedziała i przytuliła mnie na pożegnanie.
- Do jutra. Pa - powiedziałam i zaczęłam machać Rose. Po paru minutach zniknęła za rogiem ulicy.
Postanowiłam wrócić na górę i posprzątać resztę ubrań porozrzucanych po całym pokoju. Po około 20 minutach pokój był cały czyściutki.
Bardzo cieszyłam się, że jutro pójdę na moją pierwszą randkę z Niallem. Bałam się trochę, że z tego może nic nie wyjdzie. Ale na szczęście strach szybko minął. Reszta dnia zleciała mi bardzo szybko. Wieczorem wzięłam prysznic i poszłam spać.
Obudziłam się o 10. Wyspałam się. Zaczęłam odliczać godziny do naszej randki. Zostało jeszcze 6 godzin. Byłam bardzo podekscytowana. Ubrałam się w dresy i zeszłam zjeść śniadanie. Zrobiłam sobie płatki. Louisa nie było w domu, ale zostawił kartkę na której napisał, że wróci do domu około 21. Pewnie jest u Samanty...
Godziny dłużyły się niemiłosiernie. Nie wiedziałam co mam robić. W końcu poszłam wziąć prysznic. Gdy już się umyłam zaczęłam układać włosy. Zrobiłam sobie fale. Potem nałożyłam lekki, prawie niewidoczny makijaż. Zaczęłam się ubierać. Gotowa czekałam na Nialla w salonie. Nagle zadzwonił do mnie telefon. To była Rose.
- Hej. Przepraszam kochanie, ale z tej naszej podwójnej randki nic nie wyjdzie. Harry się przeziębił i ma wysoką gorączkę. - powiedziała Rose smutnym tonem.
- Kurcze. Szkoda... Pozdrów go ode mnie... Ale na następną randkę możemy iść już wszyscy razem. - powiedziałam siadając na kanapie.
- No następnym razem to na pewno. Ale teraz będziesz miała Nialla tylko dla siebie. - odpowiedziała Rose śmiejąc się.
- Ale z czego ty się śmiejesz? - powiedziałam i wstałam z kanapy.
- Tak po prostu. - odpowiedziała nadal się śmiejąc.
- Tak, jasne. O czym ty myślisz? - zapytałam. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje w talii. Odwróciłam się i zobaczyłam Nialla. Od razu się do niego uśmiechnęłam.
- Przepraszam Rose, ale muszę już kończyć. Pa.
- Chyba Niall przyszedł. No to pa kochana. - powiedziała i się rozłączyła.
Odłożyłam telefon. Niall obrócił mnie do siebie przodem i czule pocałował w usta.
- Cześć kochanie. - powiedział chłopak i ponownie mnie pocałował.
- Cześć misiu. Mamy pewną zmianę planów. - powiedziałam wtulona w niego.
- O co chodzi? - zapytał z poważną miną.
- Bo Harry się przeziębił i Rose z nim zostaje, więc nie będzie podwójnej randki, tylko my we dwoje. - powiedziałam i spojrzałam się na chłopaka.
- Szkoda... Ale będziemy mieli więcej czasu dla siebie. - powiedział Niall i uśmiechnął się.
- No tak. To gdzie najpierw idziemy? - zapytałam i zaczęłam zakładać buty.
- Do kina. - odpowiedział i podał mi moją kurtkę.
- A na jaki film? - zapytałam odbierając kurkę od Nialla.
- Zobaczysz. Nie będę teraz wszystkiego zdradzał. - odpowiedział otwierając mi drzwi.
Zamknęłam drzwi na klucz i powędrowałam do samochodu Nialla. Byłam bardzo ciekawa jaki film wybrał i co będziemy dzisiaj robić. Po 20 minutach byliśmy już w kinie. Irlandczyk poszedł do kasy kupić bilety. Weszliśmy do sali kinowej. Z nami było tam 10 osób. Zaczął się film. Właściwie to reklamy. Oparłam głowę na ramieniu Nialla. Chłopak wziął mnie za rękę i tak siedzieliśmy do końca samego filmu. Ale jakiego filmu? Oglądaliśmy 'Szkołę Uczuć'. Po zakończonym filmie pojechaliśmy do Nando's. Nie wiedziałam, że Niall potrafi wchłonąć w siebie tyle jedzenia. Ja ledwo zjadłam swoją porcję, która w porównaniu do tego co zamówił Niall była tycia.
- No i jak Ci się podoba nasza randka? - zapytał chłopak wycierając się serwetką.
- Jest wspaniale! Kocham Cię. - powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek.
- Ja ciebie też kocham. Cieszę się, że ci się podoba. To co? Idziemy na spacer? - zapytał spoglądając na mnie.
- Z chęcią. Chodźmy do parku. - zaproponowałam z nadzieją, że Niall się zgodzi.
- Świetny pomysł. - zgodził się chłopak. Wstał i zabrał wszystkie śmieci do kosza.
Założyliśmy kurtki i poszliśmy do parku.
Gdy już tam dotarliśmy zaczęliśmy chodzić różnymi ścieżkami trzymając się za ręce. W pewnym momencie Niall się schylił i dostałam śnieżką w ramię.
- Pożałujesz tego! Lepiej uciekaj! - krzyknęła, a chłopak zaczął szybko biec.
Biegłam za nim. Nagle poślizgnęłam się i wpadłam na Nialla. Oboje runęliśmy na ziemie. Leżeliśmy w śniegu wpatrując się w siebie. Nagle zaczęliśmy się całować. Niall był co raz bardziej pewny siebie. W pewnym momencie usłyszeliśmy głos jakiejś starszej pani:
- Co wy tu robicie?! To jest miejsce publiczne. Takich rzeczy się tu nie robi.
Obydwoje cali czerwoni wstaliśmy z ziemi.
- Bardzo panią przepraszamy. Już idziemy. - powiedział Niall, złapał mnie za rękę i szybko pobiegliśmy w stronę auta. Gdy wsiedliśmy do samochodu zaczęliśmy się śmiać. Potem Niall odpalił samochód i ruszyliśmy do mojego domu.
- Może zostaniesz na noc? - zapytałam chłopaka otwierając drzwi domu.
- Właściwie czemu nie. - odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
- No to się cieszę! To ja pójdę wziąć prysznic. Poczekasz na mnie? - zapytałam uśmiechając się.
- Tak, jasne. - odpowiedział i poszedł do mojego pokoju.
Ja szybko poszłam do łazienki i wzięłam mój najszybszy prysznic w życiu. Chciałam jak najszybciej być przy Niallu.
- Już kochanie! - krzyknęłam wychodząc z łazienki.
- To teraz ja idę. - krzyknął wstając z łóżka.
Miałam na sobie tylko długą koszulkę i dolną część bielizny. Gdy Niall mnie zobaczył przytulił mnie i zaczął całować. Stawał się co raz bardziej nachalny. Przywarł mnie do ściany i zaczął obsypywać całusami moją szyję. Jego ręka wodziła po moim biodrze. W brzuchu czułam motylki. Nagle Niall przestał.
- Chyba posunąłem się trochę za daleko. - powiedział i się ode mnie odsunął.
- Za daleko? Jak dla mnie to w sam raz. - powiedziałam uśmiechając się.
- Oj kochanie. Dobra, teraz ja idę pod prysznic. - powiedział i czule pocałował mnie w usta.
Poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku. Na swoim ciele czułam jego dotyk. Jego ciepło. Było mi tak dobrze. Byłam szczęśliwa.
Po 10 minutach Niall wrócił. Położył się koło mnie i wyszeptał:
- Kocham cię. Jesteś dla mnie wszystkim. Nigdy cię nie opuszczę. - po tych słowach pocałował mnie w czoło.
- Też cię kocham. Jesteś dla mnie bardzo ważny. - powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka.
Tak wtuleni w siebie zasnęliśmy...
Od autorki: No nareszcie rozdział 5 :D W końcu trochę dłuższy. Z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy, które znajdziecie. Czekam na Waszą opinię :3 Mam nadzieję, że Wam się spodoba :)
Kocham Was! Buziaczki <3
- To uwierz kochanie - rzuciłam i wtuliłam się w chłopaka.
- No to idziemy dalej sprzątać kuchnię? - zapytał chłopak i uśmiechnął się do mnie.
- Lepiej chodźmy, bo Lou będzie miał problemy. - odpowiedziałam i odwzajemniłam uśmiech.
Zabraliśmy się za sprzątanie. Po około 20 minutach kuchnia była czyściutka.
- To co teraz robimy? - zapytał chłopak obejmując mnie w pasie.
- Nie wiem. Może schowajmy się, żeby Louis nie zagonił nas znowu do sprzątania? - zasugerowałam próbując uwolnić się z objęć chłopaka.
- Ale gdzie Ty uciekasz? - zapytał chłopak nie chcą mnie wypuścić. - Najchętniej to poszedł bym z tobą na pierwszą randkę. - powiedział lekko się rumieniąc.
- O! Z chęcią z tobą pójdę! - odpowiedziałam i mocno wtuliłam się w Nialla.
- Świetnie! To musimy ustalić datę i godzinę. - powiedział bardzo wesoło.
- Mam pomysł! Poczekasz na mnie chwilę? Muszę gdzieś iść. - powiedziałam i spojrzałam na chłopaka.
- Jasne. Tylko wróć szybko. - odpowiedział, a ja zaraz zniknęłam za drzwiami kuchni.
Poszłam poszukać Rose. Po paru minutach znalazłam ją. Od razu zaczęłam do niej krzyczeć:
- Nie uwierzysz co się właśnie stało! Porozmawiałam z Niallem i.... jesteśmy parą!
- Naprawdę? Co tu się dzieje? No to teraz obydwie jesteśmy zajęte - zaczęła śmiać się Rose.
- No właśnie. Wiesz, mam taki pomysł. Niall przed chwilą zaprosił mnie na randkę. Może by tak zrobić podwójną randkę... Co ty na to? - zapytałam z nadzieją, że Rose się zgodzi.
- To jest cudowny pomysł! Idę zadzwonić do Harryego. - powiedziała i zaczęła wybierać numer.
W tym czasie wróciłam do Nialla.
- No nareszcie jesteś. - powiedział podchodząc do mnie i pocałował mnie w czoło.
- No jestem. I mam pomysł. Mam nadzieję, że ci się spodoba. - powiedziałam patrząc chłopakowi w jego cudne oczy. Bałam się trochę, że ten pomysł może mu się nie spodobać.
- No słucham. - rzucił i mnie objął.
- A więc wiesz dobrze, że Rose i Harry też są razem. I wpadłam na taki pomysł, aby zrobić podwójną pierwszą randkę. Co ty na to? - zapytałam wpatrując się w chłopaka.
- Nawet niezły pomysł.... Świetny. Jestem za! - odpowiedział uśmiechając się. Wypuścił mnie z objęć i zaczął jeść kanapkę.
- Ale na pewno? Nie chcę cię zmuszać. - powiedziałam opierając się o blat szafki.
- Na pewno. Podoba mi się ten pomysł. Bardzo. - odpowiedział siadając na krześle.
- Super! Kocham cię. - powiedziałam. Podeszłam do chłopaka i pocałowałam go w policzek.
Nagle do kuchni wbiegła Rose krzycząc:
- Zgodził się!
- Super! No to teraz trzeba ustalić datę i miejsce. - zasugerowałam siadając obok Nialla.
- Może jutro o 16? - zaproponował Niall patrząc się na nas obydwie.
- Mi to pasuje. - odpowiedziałam. - A tobie Rose? - zapytałam opierając głowę na ramieniu chłopaka.
- Mi też. Harryemu raczej też. - odpowiedziała uśmiechając się.
- No to świetnie! Czyli jesteśmy umówieni na jutro? - zapytałam chcąc się upewnić.
- No tak. A gdzie pójdziemy? - zapytała Rose.
- Do Nando's! - krzyknął Niall odkładając kanapkę na talerz.
- Właściwie czemu nie? Możemy tam iść. - powiedziałam wstając z krzesła i udając się do szafki po sok.
- Ok. To idziemy tam. - powiedziała Rose. - Emily musimy się na jutro przygotować. - powiedziała i zaczęła się śmiać.
- Spokojnie. Mamy jeszcze dużo czasu. - odpowiedziałam i również zaczęłam się śmiać.
- Kurczę, która to już godzina jest? 14. Miałem być w domu godzinę temu. Muszę szybko iść do domu. - powiedział Niall lekko przerażony.
- Oooo... Szkoda. - powiedziałam smutna.
- Nie martw się kochanie. Jutro się zobaczymy. Kocham cię. - powiedział, podszedł do mnie i czule pocałował w usta.
- Też cię kocham. Do jutra kochanie. - powiedziałam odprowadzając go do drzwi wyjściowych, za którymi zaraz zniknął. Wróciłam do Rose.
- No to teraz możemy iść wybierać ciuchy kochana. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej.
- Ok. To chodźmy. - powiedziała i odwzajemniła uśmiech.
Przez 2 godziny szukałyśmy jakichś fajnych ciuchów na randkę. W końcu to nasza pierwsza ranka i mamy zimę. Za każdym razem coś nie pasowało, albo nie mogłyśmy znaleźć dodatku. W końcu udało nam się znaleźć dwa świetne zestawy. Dla mnie Rose wybrała czarne rurki, kremowy sweterek z sercem, naszyjnik z sową i pozłacane kolczyki serca. Do tego założę moje kremowe, krótkie kozaczki.
Dla Rose wybrałam granatowe rurki, błękitna koszulę z ćwiekami na kołnierzu i czarne kolczyki gwiazdki.
- Jutro będziemy wyglądać pięknie! - powiedziała Rose wkładając ubrania do szafy.
- To prawda! Ale jutro będzie świetny dzień. Pierwsza randka! - zaczęłam krzyczeć pomagając koleżance sprzątnąć ubrania.
- Jaka pierwsza randa? - zapytał Lou wchodząc nagle do pokoju.
- A co się podsłuchuje? - powiedziałam i rzuciłam w niego poduszką.
- No, ale odpowiedz na moje pytanie. - powiedział zdenerwowany chłopak.
- No idę jutro na randkę z Niallem. - odpowiedziałam i usiadłam na łóżku.
- Z Niallem? Chociaż.. Może i dobrze. On jest dobrym kandydatem na twojego chłopaka. - powiedział Louis i rzucił we mnie poduszką, którą wcześniej dostał ode mnie.
- No widzisz. To teraz sobie idź. - powiedziałam i podeszłam do brata wypychając go za drzwi.
- Mam cię jutro na tą randkę zawieść? - zapytał opierając się o ścianę.
- Nie. Niall po mnie przyjedzie. - odpowiedziałam. - Możesz iść do Samanty. - powiedziałam i również oparłam się o ścianę.
- Dobry pomysł. - powiedział.
- Tylko pamiętaj o zabezpieczeniu.- powiedziałam i zaczęłam się śmiać. Usłyszałam, że Rose też.
- Emily! Czy ty tylko musisz o jednym myśleć? - zapytał zdenerwowany.
- Ja nie myślę tylko o tym. Ale wiem, że wy to robicie. Ostatnio mnie obudziliście. Zawsze doprowadzasz ją do takiego stanu, że się drze. - mówiłam nadal się śmiejąc.
- Oj weź. Dobra idę sobie. - powiedział zarumieniony i szybko zszedł po schodach do salonu.
- Kurde! Już jest 16! Muszę iść szybko do domu! - krzyknęła Rose i zaczęła pakować swój zestaw ubrań do torby.
- I ty też mnie opuszczasz! No, ale zobaczymy się jutro. - powiedziałam i zaczęłam odprowadzać Rose do drzwi wyjściowych.
- No to do jutra kochana. Pa. - powiedziała i przytuliła mnie na pożegnanie.
- Do jutra. Pa - powiedziałam i zaczęłam machać Rose. Po paru minutach zniknęła za rogiem ulicy.
Postanowiłam wrócić na górę i posprzątać resztę ubrań porozrzucanych po całym pokoju. Po około 20 minutach pokój był cały czyściutki.
Bardzo cieszyłam się, że jutro pójdę na moją pierwszą randkę z Niallem. Bałam się trochę, że z tego może nic nie wyjdzie. Ale na szczęście strach szybko minął. Reszta dnia zleciała mi bardzo szybko. Wieczorem wzięłam prysznic i poszłam spać.
Obudziłam się o 10. Wyspałam się. Zaczęłam odliczać godziny do naszej randki. Zostało jeszcze 6 godzin. Byłam bardzo podekscytowana. Ubrałam się w dresy i zeszłam zjeść śniadanie. Zrobiłam sobie płatki. Louisa nie było w domu, ale zostawił kartkę na której napisał, że wróci do domu około 21. Pewnie jest u Samanty...
Godziny dłużyły się niemiłosiernie. Nie wiedziałam co mam robić. W końcu poszłam wziąć prysznic. Gdy już się umyłam zaczęłam układać włosy. Zrobiłam sobie fale. Potem nałożyłam lekki, prawie niewidoczny makijaż. Zaczęłam się ubierać. Gotowa czekałam na Nialla w salonie. Nagle zadzwonił do mnie telefon. To była Rose.
- Hej. Przepraszam kochanie, ale z tej naszej podwójnej randki nic nie wyjdzie. Harry się przeziębił i ma wysoką gorączkę. - powiedziała Rose smutnym tonem.
- Kurcze. Szkoda... Pozdrów go ode mnie... Ale na następną randkę możemy iść już wszyscy razem. - powiedziałam siadając na kanapie.
- No następnym razem to na pewno. Ale teraz będziesz miała Nialla tylko dla siebie. - odpowiedziała Rose śmiejąc się.
- Ale z czego ty się śmiejesz? - powiedziałam i wstałam z kanapy.
- Tak po prostu. - odpowiedziała nadal się śmiejąc.
- Tak, jasne. O czym ty myślisz? - zapytałam. Nagle poczułam jak ktoś mnie obejmuje w talii. Odwróciłam się i zobaczyłam Nialla. Od razu się do niego uśmiechnęłam.
- Przepraszam Rose, ale muszę już kończyć. Pa.
- Chyba Niall przyszedł. No to pa kochana. - powiedziała i się rozłączyła.
Odłożyłam telefon. Niall obrócił mnie do siebie przodem i czule pocałował w usta.
- Cześć kochanie. - powiedział chłopak i ponownie mnie pocałował.
- Cześć misiu. Mamy pewną zmianę planów. - powiedziałam wtulona w niego.
- O co chodzi? - zapytał z poważną miną.
- Bo Harry się przeziębił i Rose z nim zostaje, więc nie będzie podwójnej randki, tylko my we dwoje. - powiedziałam i spojrzałam się na chłopaka.
- Szkoda... Ale będziemy mieli więcej czasu dla siebie. - powiedział Niall i uśmiechnął się.
- No tak. To gdzie najpierw idziemy? - zapytałam i zaczęłam zakładać buty.
- Do kina. - odpowiedział i podał mi moją kurtkę.
- A na jaki film? - zapytałam odbierając kurkę od Nialla.
- Zobaczysz. Nie będę teraz wszystkiego zdradzał. - odpowiedział otwierając mi drzwi.
Zamknęłam drzwi na klucz i powędrowałam do samochodu Nialla. Byłam bardzo ciekawa jaki film wybrał i co będziemy dzisiaj robić. Po 20 minutach byliśmy już w kinie. Irlandczyk poszedł do kasy kupić bilety. Weszliśmy do sali kinowej. Z nami było tam 10 osób. Zaczął się film. Właściwie to reklamy. Oparłam głowę na ramieniu Nialla. Chłopak wziął mnie za rękę i tak siedzieliśmy do końca samego filmu. Ale jakiego filmu? Oglądaliśmy 'Szkołę Uczuć'. Po zakończonym filmie pojechaliśmy do Nando's. Nie wiedziałam, że Niall potrafi wchłonąć w siebie tyle jedzenia. Ja ledwo zjadłam swoją porcję, która w porównaniu do tego co zamówił Niall była tycia.
- No i jak Ci się podoba nasza randka? - zapytał chłopak wycierając się serwetką.
- Jest wspaniale! Kocham Cię. - powiedziałam i pocałowałam chłopaka w policzek.
- Ja ciebie też kocham. Cieszę się, że ci się podoba. To co? Idziemy na spacer? - zapytał spoglądając na mnie.
- Z chęcią. Chodźmy do parku. - zaproponowałam z nadzieją, że Niall się zgodzi.
- Świetny pomysł. - zgodził się chłopak. Wstał i zabrał wszystkie śmieci do kosza.
Założyliśmy kurtki i poszliśmy do parku.
Gdy już tam dotarliśmy zaczęliśmy chodzić różnymi ścieżkami trzymając się za ręce. W pewnym momencie Niall się schylił i dostałam śnieżką w ramię.
- Pożałujesz tego! Lepiej uciekaj! - krzyknęła, a chłopak zaczął szybko biec.
Biegłam za nim. Nagle poślizgnęłam się i wpadłam na Nialla. Oboje runęliśmy na ziemie. Leżeliśmy w śniegu wpatrując się w siebie. Nagle zaczęliśmy się całować. Niall był co raz bardziej pewny siebie. W pewnym momencie usłyszeliśmy głos jakiejś starszej pani:
- Co wy tu robicie?! To jest miejsce publiczne. Takich rzeczy się tu nie robi.
Obydwoje cali czerwoni wstaliśmy z ziemi.
- Bardzo panią przepraszamy. Już idziemy. - powiedział Niall, złapał mnie za rękę i szybko pobiegliśmy w stronę auta. Gdy wsiedliśmy do samochodu zaczęliśmy się śmiać. Potem Niall odpalił samochód i ruszyliśmy do mojego domu.
- Może zostaniesz na noc? - zapytałam chłopaka otwierając drzwi domu.
- Właściwie czemu nie. - odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
- No to się cieszę! To ja pójdę wziąć prysznic. Poczekasz na mnie? - zapytałam uśmiechając się.
- Tak, jasne. - odpowiedział i poszedł do mojego pokoju.
Ja szybko poszłam do łazienki i wzięłam mój najszybszy prysznic w życiu. Chciałam jak najszybciej być przy Niallu.
- Już kochanie! - krzyknęłam wychodząc z łazienki.
- To teraz ja idę. - krzyknął wstając z łóżka.
Miałam na sobie tylko długą koszulkę i dolną część bielizny. Gdy Niall mnie zobaczył przytulił mnie i zaczął całować. Stawał się co raz bardziej nachalny. Przywarł mnie do ściany i zaczął obsypywać całusami moją szyję. Jego ręka wodziła po moim biodrze. W brzuchu czułam motylki. Nagle Niall przestał.
- Chyba posunąłem się trochę za daleko. - powiedział i się ode mnie odsunął.
- Za daleko? Jak dla mnie to w sam raz. - powiedziałam uśmiechając się.
- Oj kochanie. Dobra, teraz ja idę pod prysznic. - powiedział i czule pocałował mnie w usta.
Poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku. Na swoim ciele czułam jego dotyk. Jego ciepło. Było mi tak dobrze. Byłam szczęśliwa.
Po 10 minutach Niall wrócił. Położył się koło mnie i wyszeptał:
- Kocham cię. Jesteś dla mnie wszystkim. Nigdy cię nie opuszczę. - po tych słowach pocałował mnie w czoło.
- Też cię kocham. Jesteś dla mnie bardzo ważny. - powiedziałam i wtuliłam się w chłopaka.
Tak wtuleni w siebie zasnęliśmy...
Od autorki: No nareszcie rozdział 5 :D W końcu trochę dłuższy. Z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy, które znajdziecie. Czekam na Waszą opinię :3 Mam nadzieję, że Wam się spodoba :)
Kocham Was! Buziaczki <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)