Obudziłam się o 4 rano. Nie mogłam spać przez dźwięki dochodzące z pokoju mojego brata. Nie mogłam już zasnąć. Znowu zaczęłam myśleć o tym co wydarzyło się wczoraj. O tym, że prawie się pocałowaliśmy. Ale jak to możliwe? Nie wiem. Nigdy nie czułam nic do Nialla, ale teraz mam wrażenie, że coś się zmieniło. A jak ja się w nim zakochałam? Nie, to niemożliwe. To była tylko chwila słabości. On na pewno nic do mnie nie czuje... A jego oczy... Takie śliczne. Błękitne. Jak niebo. Widziałam w nich radość, szczęście. Może on coś do mnie czuje... Kurde, czemu Zayn nie mógł uderzyć w te drzwi trochę później? Ja nie mogę zakochać w Niallu. Muszę przestać o tym myśleć.
Nagle Rose weszła do mojego pokoju płacząc.
- Co się stało kochanie? - zapytałam szybko wstając z łóżka i podbiegając do Rose.
- Płaczę ze szczęścia! Chcę Ci za wszystko podziękować! Ja wiem, że to co wydarzyło się wczoraj wieczorem się stało dzięki tobie. - powiedziała i mocno mnie przytuliła.
- Nie ma za co. W końcu jesteś moją przyjaciółką! A tak à propos wczorajszego wieczoru - poszłam was poszukać jak zniknęliście i znalazłam w pokoju na łóżku. Całowaliście się. Potem on się na ciebie położył... - powiedziałam wycierając łzy lecące po policzku Rose.
- Nie. Nie zrobiliśmy tego co masz na myśli. Harry chciał, ale powiedziałam, że to trochę za wcześnie. Tylko się całowaliśmy. Właśnie! CAŁOWALIŚMY! Rozumiesz to? - zaczęła krzyczeć Rose.
- Nie krzycz. Ludzie śpią. Obudzisz wszystkich. I widzisz? Miałam rację, że wam wyjdzie. Nie wiem jakim cudem tak szybko, ale wyszło. Mam nadzieję, że będziesz pamiętała nadal o swojej najlepszej przyjaciółce? - zapytałam patrząc na Rose i usiadłam na łóżku.
- No jasne. Przecież ty jesteś dla mnie jak siostra. Nigdy o tobie nie zapomnę! - odpowiedziała Rose i usiadła koło mnie.
- No to się bardzo cieszę! Nie wracasz do swojego ciacha? - zapytałam i zaczęłam się śmiać.
- Na razie śpi. Posiedzę z tobą. Chcę się o coś zapytać - jak tu weszłam to leżałaś ze smutną miną. Coś się stało? - zapytała i objęła mnie ramieniem.
- Bo wczoraj, jak was tak zastałam szybko odeszłam od drzwi i wpadłam na Nialla. Nie wiem skąd on się tam wziął. Oboje upadliśmy na ziemie. Ja leżałam pod nim. Chwilę patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Nagle nasze usta zaczęły się do siebie zbliżać. Byłam pewna, że zaraz się pocałujemy. Zostało nam już kilka centymetrów, gdy nagle na dole coś huknęło. Niall szybko wstał i mnie podniósł. Potem zbiegliśmy na dół. - odpowiedziałam i spuściłam głowę.
- Ale dlaczego się smucisz? - zapytała Rose i podniosła moją głowę na której ukazały się łzy. - Dlaczego płaczesz? - zapytała i podała mi chusteczki.
- No bo... ja chyba zaczęłam coś do niego czuć. A my się przecież przyjaźnimy... Z tego na pewno nic nie wyjdzie. - odpowiedziałam wydzierając moje oczy i policzki chusteczką.
- Wiesz jak to się mówi. Przyjaźń damsko-męska nie istnieje. - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie.
- A ty już sugerujesz, że ja się w nim zakochałam. - powiedziałam i rzuciłam w Rose poduszką.
I tak rozpętała się cicha wojna na poduszki o 4.30 rano. Potem zasnęłyśmy.
Obudził nas Liam o 9.00. Ubrałyśmy się i zeszłyśmy na śniadanie do kuchni. Podczas śniadania między mną, a Niallem panowała dziwna atmosfera. W ogóle się do siebie nie odzywaliśmy. Wszyscy byli radośni i rozmawiali ze sobą. Tylko nie my... Niall czasami na mnie zerkał, ale gdy nasze spojrzenia się spotkały on od razu odwracał głowę w drugą stronę.
Po śniadaniu prawie wszyscy rozeszli się do domów. Z imprezowiczów zostali jeszcze Rose i Niall. Zaczęliśmy sprzątać dom. Byłam smutna, bo Irlandczyk zaczął mnie unikać. Byliśmy dobrymi przyjaciółmi, a on się teraz chyba obraził. Ale o co? Ja już nic nie rozumiałam...
Nagle do kuchni zawołał mnie Louis i powiedział, żebym ją ogarnęła. Dodał, że przyśle kogoś do pomocy. Po paru minutach przyszedł Niall. Stwierdziłam, że muszę go o to zapytać:
- Niall... dlaczego mnie unikasz? Czy to chodzi o ten niedoszły pocałunek? - zapytałam i oparłam się o blat spoglądając na chłopaka.
- Nie wiem... nie chcę psuć naszej przyjaźni... - odpowiedział wkładając talerze do zmywarki.
- Jak to psuć naszej przyjaźni? - zapytałam w ogóle nic nie rozumiejąc.
- No bo my się przyjaźniami i nic więcej... Przecież ty do mnie niczego nie czujesz. - powiedział chłopak i się odwrócił. Podeszłam do niego i zobaczyłam, że.... po jego policzku spływa łza.
- Niall o co chodzi? - zapytałam przytulając go.
- Tego pocałunku miało nie być. Ja po prostu nie wytrzymałem. Gdyby tylko nie Zayn. - odpowiedział chłopak patrząc mi w oczy.
- Nie wytrzymałeś? - zapytałam i odsunęłam się od Nialla.
- Chcesz znać całą prawdę? - zapytał i spojrzał mi głęboko w oczy. Trochę się zawstydziłam. Kiwnęłam głową na tak i czekałam na odpowiedź.
- Jestem w tobie zakochany od około 3 miesięcy... Chciałem cię pocałować wczoraj. Nie udało się i może dobrze. Nasza przyjaźń by na tym ucierpiała. W końcu ty nic do mnie nie czujesz. - powiedział i spuścił głowę. Coś mnie nagle tchnęło. Zrozumiałam, że ja też go kocham.
- A w ogóle pytałeś mnie o zdanie? - zapytałam i uśmiechnęłam się do chłopaka.
- No nie... - odpowiedział chłopak i odwzajemnił uśmiech.
- To może pora, aby spytać? - powiedziałam spoglądając chłopakowi prosto w oczy.
- Więc... Emily zakochałem się w tobie. Czy ty też coś do mnie czujesz? - zapytał bardzo nieśmiało lekko się rumieniąc.
- Właśnie uświadomiłam sobie, że.... - przerwałam.
- Że? - zapytał chłopak ze smutkiem w głosie.
- Że cie kocham - odpowiedziałam i wtuliłam się w chłopaka.
Niall lekko mnie odsunął. Objął moją twarz rękoma i czule pocałował w usta. Byłam taka szczęśliwa. W jego oczach widziałam radość. Uśmiechnęłam się do chłopaka. Ten mnie przytulił. Czułam się tak dobrze. W końcu moje życie nabierało sensu. Byłam pewna, że to właśnie z Niallem będę najszczęśliwszą osobą na ziemi.
Od autorki: Wiem, wiem. Pewnie trochę za krótki? Przepraszam, ale miałam problem z napisaniem tego rozdziału. Kompletnie straciłam wenę. Ale w końcu coś przyszło mi do głowy. Obiecuję, że postaram się pisać dłuższe rozdziały ♥
To jak, podoba się Wam? Buziaki kochani ♥
piątek, 26 kwietnia 2013
niedziela, 21 kwietnia 2013
Rozdział 3
- Hej Rose! - krzyknęłam do słuchawki telefonu.
- Hej Emily! - odpowiedziała dziewczyna również krzycząc.
- Co tam u ciebie? Wyzdrowiałaś już? - zapytałam licząc na to, że wszystko jest dobrze.
- Trochę mi smutno, ale jestem zdrowa. - odpowiedziała trochę przygnębionym głosem.
- Nie martw się kochanie! Może do mnie wpadniesz? Mam ci bardzo dużo do powiedzenia - zaproponowałam.
- Z chęcią. Za 30min będę. Wszystko mi opowiesz. - odpowiedziała weselszym tonem.
- Świetnie! Cieszę się! Czekam - odpowiedziałam radośnie i rozłączyłam się.
Odłożyłam telefon i poszłam na dół zobaczyć co się dzieje.
- Hej Emily! - krzyknął Harry i zaczął do mnie machać.
- Hej Harry! Co ty tu robisz? - zapytałam i odmachałam chłopakowi.
- Jak to co? Przecież dziś rodzeństwo Tomlinson robi imprezę dla przyjaciół. Lou ci nic nie mówił? - zapytał chłopak z ogromnym zdziwieniem.
- Nic mi nie mówił. Idę go kopnąć! - powiedziałam śmiejąc się i pobiegłam do kuchni.
- Lou, ty debilu! Dlaczego nic mi nie powiedziałeś o imprezie? - zapytałam lekko wkurzona.
- Naprawdę nic ci nie powiedziałem? Ups... - powiedział zakłopotany.
- No ty głupi jesteś! - wkurzyłam się i kopnęłam go w tyłek.
- Co ty robisz? Możesz już uciekać siostrzyczko! - krzyknął i zaczął mnie gonić.
- Harry ratuj! Ten psychopata mnie goni! - zaczęłam krzyczeć i gdy tylko ujrzałam Loczka wtuliłam się w niego.
- Nie bój się go. Boo Bear zostaw siostrę. - powiedział Harry i nie mógł powstrzymać się od śmiechu i przytulił mnie.
- Potem się policzymy siostrzyczko. Masz szczęście, że muszę iść przygotować przekąski na imprezę. - powiedział Lou i zniknął za drzwiami.
- Dobra... Możesz już mnie puścić - powiedziałam do Harryego.
- Ok. Już puszczam - odpowiedział chłopak i rozsiadł się na kanapie.
- To kto ma być na tej imprezie? - zapytałam z zaciekawieniem.
- Ja, Lou, Zayn, Niall, Liam i Ty - odpowiedział Harry
- I jeszcze Rose. - powiedziałam i usiadłam na oparciu kanapy
- I jeszcze Samanta - krzyknął Louis z kuchni
- Jaka Rose? - zapytał z zaciekawieniem Harry
- Jak przyjdzie, to zobaczysz - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju
Po około 20 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Wiedziałam, że to Rose. Wymyśliłam sobie pewien plan.
- Harry czy mógłbyś otworzyć drzwi? - zapytałam chłopaka udając, że jestem zajęta i nie mogę zejść na dół.
- Jasne - odpowiedział i poszedł je otworzyć
Dobrze wiedziałam, że Rose jest zakochana w Harrym. Miałam nadzieję, że coś z tego wyjdzie.
- Hej - powiedział Harry i uśmiechnął się do dziewczyny.
- Hej - odpowiedziała zarumieniona Rose i odwzajemniła uśmiech
- Jestem Harry, a Ty? - zapytał chłopak nadal się uśmiechając.
- Rose - odpowiedziała dziewczyna lekko się rumieniąc.
- Lubię rumieńce - powiedział chłopak i spojrzał dziewczynie prosto w oczy.
Ta zrobiła się cała czerwona. Harry lekko pogładził ją po policzku i powiedział:
- Ej, ale nie ma się czego wstydzić.
- Ja się wcale nie wstydzę - odpowiedziała i uśmiechnęła się do Loczka.
- Hej Rose! - krzyknęłam ze schodów.
- Hej Emily. - odpowiedziała dziewczyna zapatrzona w Harryego.
- Wybaczcie mi, ale muszę wam przerwać gołąbeczki - powiedziałam śmiejąc się.
- Szkoda. - powiedział Harry. Uśmiech zszedł mu z twarzy. - Rose zostajesz na imprezie? - zapytał.
- Nie wiem.. Właściwie mogę zostać - odpowiedziała i uśmiechnęła się do chłopaka.
- No to fajnie! - powiedział Harry. Odwzajemnił uśmiech i poszedł do salonu.
- Rose! Gadaj co tu się wydarzyło! Widzisz mówiłam, że uda ci się go poderwać! - powiedziałam bardzo szczęśliwa.
Poszłyśmy do pokoju. Rose opowiedziała mi wszystko ze szczegółami. Była bardzo szczęśliwa. Potem ja opowiedziałam jej o mojej nieszczęsnej historii. Trochę popłakałam, ale miałam ją przy sobie. Wystarczyło tylko jedno przytulenie i już przestawałam płakać.
Nagle Lou zaczął krzyczeć z dołu:
- Dziewczyny chodźcie! Już wszyscy są!
- Ok. Zaraz przyjdziemy! - krzyknęłam i wstałyśmy z łóżka.
- Hej dziewczyny! - krzyknęli jednocześnie Liam, Zayn, Niall i Samanta.
- Hej! - odpowiedziałyśmy i przyłączyłyśmy się do oglądania filmu.
*Po filmie*
- Może w coś zagramy? - zaproponował Liam wyjmując karty.
- Rozbierany poker? - powiedział Zayn z zadziornym uśmiechem.
- Zayn... Tu jest moja siostra. - powiedział Lou i spojrzał na Zayna ze złością w oczach.
- A no fakt. To może zwykły poker? - powiedział spoglądając na Lou.
- No to może być. - zgodził się Lou i zaczął tasować karty.
- Ej, a tak w ogóle to gdzie jest Harry i Rose? - zapytałam rozglądając się wokoło.
- Wiesz może poszli ... - zaczął mówić Zayn, gdy Lou nagle mu przerwał:
- Zayn! Ogarnij się!
- Oj Lou... Ty to samo robisz z Samantą. Twoja siostra już pewnie nie raz was słyszała. - powiedział chłopak i zaczął się śmiać. Zaraz po nim wszyscy oprócz Lou i zarumienionej Samanty.
- Uciekaj! - krzyknął Lou i zaczął gonić Zayna.
- To ja pójdę ich poszukać - powiedziałam nadal się śmiejąc
Poszłam na gorę. Zaczęłam zaglądać do każdego z pokoi. Nie mogłam ich znaleźć. Zajrzałam do pokoju, który kiedyś należał do moich rodziców. To co zobaczyłam bardzo mnie zszokowało.
Oni się całowali. W usta. Nigdy bym się nie spodziewała tego po Rose! Nagle Harry położył się na niej. Szybko zamknęłam drzwi i odeszłam od nich. Nie zauważyłam za mną Nialla i wpadłam na niego. Oboje przewróciliśmy się na ziemię. Leżałam pod nim. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Nasze usta zaczęły się do siebie zbliżać. Zostało już tylko kilka centymetrów, gdy nagle usłyszeliśmy jakiś huk. Niall szybko wstał. Potem podniósł mnie i szybko zbiegliśmy na dół. Okazało się, że Zayn uderzył w drzwi. Ale na szczęście nic mu się nie stało. Drzwiom też. Potem wszyscy stwierdziliśmy, że idziemy spać.
Gdy leżałam już w łóżku myślałam nad tym co stało się na podłodze. My się prawie pocałowaliśmy. Dlaczego? Przecież jesteśmy przyjaciółmi... Ale.. On ma takie piękne oczy. Błękitne oczy. Jak niebo. Czy ja się w nim zakochałam? Nie wiem... A właśnie... Ciekawe co robią Harry i Rose?
Od autorki: Hej kochani! W końcu się ruszyłam i napisał kolejny rozdział. Bardzo dziękuję za wszystkie cenne wskazówki od Truskawki ♥ Jeżeli zauważycie jakieś błędy to bardzo przepraszam. To teraz czekam na opinie :3 Kocham Was! Buziaczki ♥
- Hej Emily! - odpowiedziała dziewczyna również krzycząc.
- Co tam u ciebie? Wyzdrowiałaś już? - zapytałam licząc na to, że wszystko jest dobrze.
- Trochę mi smutno, ale jestem zdrowa. - odpowiedziała trochę przygnębionym głosem.
- Nie martw się kochanie! Może do mnie wpadniesz? Mam ci bardzo dużo do powiedzenia - zaproponowałam.
- Z chęcią. Za 30min będę. Wszystko mi opowiesz. - odpowiedziała weselszym tonem.
- Świetnie! Cieszę się! Czekam - odpowiedziałam radośnie i rozłączyłam się.
Odłożyłam telefon i poszłam na dół zobaczyć co się dzieje.
- Hej Emily! - krzyknął Harry i zaczął do mnie machać.
- Hej Harry! Co ty tu robisz? - zapytałam i odmachałam chłopakowi.
- Jak to co? Przecież dziś rodzeństwo Tomlinson robi imprezę dla przyjaciół. Lou ci nic nie mówił? - zapytał chłopak z ogromnym zdziwieniem.
- Nic mi nie mówił. Idę go kopnąć! - powiedziałam śmiejąc się i pobiegłam do kuchni.
- Lou, ty debilu! Dlaczego nic mi nie powiedziałeś o imprezie? - zapytałam lekko wkurzona.
- Naprawdę nic ci nie powiedziałem? Ups... - powiedział zakłopotany.
- No ty głupi jesteś! - wkurzyłam się i kopnęłam go w tyłek.
- Co ty robisz? Możesz już uciekać siostrzyczko! - krzyknął i zaczął mnie gonić.
- Harry ratuj! Ten psychopata mnie goni! - zaczęłam krzyczeć i gdy tylko ujrzałam Loczka wtuliłam się w niego.
- Nie bój się go. Boo Bear zostaw siostrę. - powiedział Harry i nie mógł powstrzymać się od śmiechu i przytulił mnie.
- Potem się policzymy siostrzyczko. Masz szczęście, że muszę iść przygotować przekąski na imprezę. - powiedział Lou i zniknął za drzwiami.
- Dobra... Możesz już mnie puścić - powiedziałam do Harryego.
- Ok. Już puszczam - odpowiedział chłopak i rozsiadł się na kanapie.
- To kto ma być na tej imprezie? - zapytałam z zaciekawieniem.
- Ja, Lou, Zayn, Niall, Liam i Ty - odpowiedział Harry
- I jeszcze Rose. - powiedziałam i usiadłam na oparciu kanapy
- I jeszcze Samanta - krzyknął Louis z kuchni
- Jaka Rose? - zapytał z zaciekawieniem Harry
- Jak przyjdzie, to zobaczysz - powiedziałam i poszłam do swojego pokoju
Po około 20 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi. Wiedziałam, że to Rose. Wymyśliłam sobie pewien plan.
- Harry czy mógłbyś otworzyć drzwi? - zapytałam chłopaka udając, że jestem zajęta i nie mogę zejść na dół.
- Jasne - odpowiedział i poszedł je otworzyć
Dobrze wiedziałam, że Rose jest zakochana w Harrym. Miałam nadzieję, że coś z tego wyjdzie.
- Hej - powiedział Harry i uśmiechnął się do dziewczyny.
- Hej - odpowiedziała zarumieniona Rose i odwzajemniła uśmiech
- Jestem Harry, a Ty? - zapytał chłopak nadal się uśmiechając.
- Rose - odpowiedziała dziewczyna lekko się rumieniąc.
- Lubię rumieńce - powiedział chłopak i spojrzał dziewczynie prosto w oczy.
Ta zrobiła się cała czerwona. Harry lekko pogładził ją po policzku i powiedział:
- Ej, ale nie ma się czego wstydzić.
- Ja się wcale nie wstydzę - odpowiedziała i uśmiechnęła się do Loczka.
- Hej Rose! - krzyknęłam ze schodów.
- Hej Emily. - odpowiedziała dziewczyna zapatrzona w Harryego.
- Wybaczcie mi, ale muszę wam przerwać gołąbeczki - powiedziałam śmiejąc się.
- Szkoda. - powiedział Harry. Uśmiech zszedł mu z twarzy. - Rose zostajesz na imprezie? - zapytał.
- Nie wiem.. Właściwie mogę zostać - odpowiedziała i uśmiechnęła się do chłopaka.
- No to fajnie! - powiedział Harry. Odwzajemnił uśmiech i poszedł do salonu.
- Rose! Gadaj co tu się wydarzyło! Widzisz mówiłam, że uda ci się go poderwać! - powiedziałam bardzo szczęśliwa.
Poszłyśmy do pokoju. Rose opowiedziała mi wszystko ze szczegółami. Była bardzo szczęśliwa. Potem ja opowiedziałam jej o mojej nieszczęsnej historii. Trochę popłakałam, ale miałam ją przy sobie. Wystarczyło tylko jedno przytulenie i już przestawałam płakać.
Nagle Lou zaczął krzyczeć z dołu:
- Dziewczyny chodźcie! Już wszyscy są!
- Ok. Zaraz przyjdziemy! - krzyknęłam i wstałyśmy z łóżka.
- Hej dziewczyny! - krzyknęli jednocześnie Liam, Zayn, Niall i Samanta.
- Hej! - odpowiedziałyśmy i przyłączyłyśmy się do oglądania filmu.
*Po filmie*
- Może w coś zagramy? - zaproponował Liam wyjmując karty.
- Rozbierany poker? - powiedział Zayn z zadziornym uśmiechem.
- Zayn... Tu jest moja siostra. - powiedział Lou i spojrzał na Zayna ze złością w oczach.
- A no fakt. To może zwykły poker? - powiedział spoglądając na Lou.
- No to może być. - zgodził się Lou i zaczął tasować karty.
- Ej, a tak w ogóle to gdzie jest Harry i Rose? - zapytałam rozglądając się wokoło.
- Wiesz może poszli ... - zaczął mówić Zayn, gdy Lou nagle mu przerwał:
- Zayn! Ogarnij się!
- Oj Lou... Ty to samo robisz z Samantą. Twoja siostra już pewnie nie raz was słyszała. - powiedział chłopak i zaczął się śmiać. Zaraz po nim wszyscy oprócz Lou i zarumienionej Samanty.
- Uciekaj! - krzyknął Lou i zaczął gonić Zayna.
- To ja pójdę ich poszukać - powiedziałam nadal się śmiejąc
Poszłam na gorę. Zaczęłam zaglądać do każdego z pokoi. Nie mogłam ich znaleźć. Zajrzałam do pokoju, który kiedyś należał do moich rodziców. To co zobaczyłam bardzo mnie zszokowało.
Oni się całowali. W usta. Nigdy bym się nie spodziewała tego po Rose! Nagle Harry położył się na niej. Szybko zamknęłam drzwi i odeszłam od nich. Nie zauważyłam za mną Nialla i wpadłam na niego. Oboje przewróciliśmy się na ziemię. Leżałam pod nim. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Nasze usta zaczęły się do siebie zbliżać. Zostało już tylko kilka centymetrów, gdy nagle usłyszeliśmy jakiś huk. Niall szybko wstał. Potem podniósł mnie i szybko zbiegliśmy na dół. Okazało się, że Zayn uderzył w drzwi. Ale na szczęście nic mu się nie stało. Drzwiom też. Potem wszyscy stwierdziliśmy, że idziemy spać.
Gdy leżałam już w łóżku myślałam nad tym co stało się na podłodze. My się prawie pocałowaliśmy. Dlaczego? Przecież jesteśmy przyjaciółmi... Ale.. On ma takie piękne oczy. Błękitne oczy. Jak niebo. Czy ja się w nim zakochałam? Nie wiem... A właśnie... Ciekawe co robią Harry i Rose?
Od autorki: Hej kochani! W końcu się ruszyłam i napisał kolejny rozdział. Bardzo dziękuję za wszystkie cenne wskazówki od Truskawki ♥ Jeżeli zauważycie jakieś błędy to bardzo przepraszam. To teraz czekam na opinie :3 Kocham Was! Buziaczki ♥
wtorek, 16 kwietnia 2013
Rozdział 2
- To co się stało? - spytał Niall trochę zaniepokojony patrząc mi prosto w moje zapłakane oczy
Bałam się mu odpowiedzieć. Spuściłam głowę. Nagle Niall mnie przytulił.
- Niall proszę nie przytulaj mnie. To boli - powiedziałam próbując odepchnąć go od siebie
- Jak to boli? - spytał Niall z ogromnym zdziwieniem i odsunął się ode mnie
Przełamałam się. Wstałam z kanapy i zdjęłam bluzę oraz koszulkę. Zostałam tylko w spodniach i staniku. Przed irlandczykiem ukazało się moje posiniaczone ciało. Chłopak zaniemówił. Wpatrywał się tak we mnie dość długo.
- Co ten idiota Ci zrobił? - zapytał poddenerwowany nadal wpatrując się we mnie
- On... najpierw mnie pobił... bo... nie chciałam z nim tego zrobić, a potem... potem mnie... - nie dokończyłam. Rozpłakałam się.
- Czy on cie... no... zgwałcił? - zapytał podchodząc do mnie
- Tak... Potem ledwo doszłam do domu. On powiedział, że jeśli ktoś się o tym dowie, to moje życie zamieni się w piekło. Boję się. - powiedziałam nadal płacząc
- Boże Emily... No nie. I jeszcze się pocięłaś - powiedział chłopak i delikatnie mnie przytulił
Nagle do pokoju weszła mama Nialla. Zastała nas w dość dziwnej sytuacji. Ja w staniku. On mnie przytula.
- Co tu się dzieje? Usłyszałam płacz - spytała mama Nialla patrząc na nas z niedowierzaniem
- Mamo... Jesteś nam potrzebna. Bo... chłopak Emily... On ją pobił i ..... zgwałcił - powiedział błękitnooki nadal mnie tuląc
- Co?! Boże Emily... - mamę Nialla zatkało - trzeba jechać do lekarza i przede wszystkim na policję.
- Na jaką policję?! - krzyknęła z przerażeniem w głosie
- Ja wiem, że się boisz, ale nie martw się wszystko będzie dobrze. Naprawdę - powiedziała kobieta podchodząc do mnie i gładząc mnie po ramieniu
- Ale... w sumie... ale niech mi pani obieca, że nic mi się nie stanie - powiedziałam patrząc na nią
- Przysięgam. Nic ci się nie stanie - powiedziała i mnie przytuliła
- Cieszę się - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
- To w takim razie jedziemy - powiedział Niall
Założyłam ubranie i pojechaliśmy. Mama Nialla w między czasie zadzwoniła do mojego brata. Spotkaliśmy się z nim w przychodni. Gdy tylko mnie zobaczył mocno mnie uściskał. Przeprosił za to, że w ogóle się mną nie interesował i nic nie zauważył. Obiecał, że zabije Nicka jak go tylko gdzieś zobaczy.
Lekarz na szczęście miał same dobre wiadomości. Powiedział, że ból powinien minąć za dwa dni, a siniaki znikną za tydzień.
Potem pojechaliśmy na policję. Od razu po moich zeznaniach wysłano radiowóz wprost do domu Nicka. Zaaresztowali go. Poczułam ulgę.
Pod koniec dnia wszyscy znaleźliśmy się u mnie w domu. Wszyscy, znaczy: ja, Louis, Niall i jego mama. Byłam bardzo wdzięczna pani Horan za to, że przekonała mnie jechać na policję, za to że zawiozła mnie do lekarza. Louis też jej bardzo dziękował.
- No dobrze, to my już będziemy się zbierać - powiedziała mama Nialla
- Szkoda. Jeszcze raz za wszystko pani dziękuję - powiedziałam i przytuliłam ją
- Ja też bardzo dziękuję za to, że zaopiekowała się pani moją siostrą - powiedział Louis i pocałował kobietę w dłoń
- Ale naprawdę nie ma za co dziękować -powiedziała trochę zawstydzona
Louis poszedł odprowadzić mamę Nialla. Chłopka też już chciał iść, ale złapałam go za rękę
- Tobie też bardzo za wszystko dziękuję. Gdyby nie ty, kto wie ile bym to jeszcze ukrywała - powiedziałam do Nialla i pocałowałam go w policzek
- Nie ma za co - odpowiedział Niall zarumieniony i przytulił mnie lekko
Potem odprowadziłam go do drzwi i pożegnałam się z nim. Byłam szczęśliwa. Nie wiem dlaczego. Tak jakoś. Cieszyłam się, że aresztowali Nicka. Mam nadzieję, że już nigdy go nie zobaczę...
Hm... Muszę spotkać się z Rose i o wszystkim jej opowiedzieć...
Od autorki: W końcu 2 rozdział :) Mam nadzieje, że się Wam podoba. Jeśli coś jest nie tak to piszcie. Postaram się to poprawić. Pewnie to jest trochę nudne, ale spróbuję kolejny rozdział napisać ciekawszy :D Buziaki
Bałam się mu odpowiedzieć. Spuściłam głowę. Nagle Niall mnie przytulił.
- Niall proszę nie przytulaj mnie. To boli - powiedziałam próbując odepchnąć go od siebie
- Jak to boli? - spytał Niall z ogromnym zdziwieniem i odsunął się ode mnie
Przełamałam się. Wstałam z kanapy i zdjęłam bluzę oraz koszulkę. Zostałam tylko w spodniach i staniku. Przed irlandczykiem ukazało się moje posiniaczone ciało. Chłopak zaniemówił. Wpatrywał się tak we mnie dość długo.
- Co ten idiota Ci zrobił? - zapytał poddenerwowany nadal wpatrując się we mnie
- On... najpierw mnie pobił... bo... nie chciałam z nim tego zrobić, a potem... potem mnie... - nie dokończyłam. Rozpłakałam się.
- Czy on cie... no... zgwałcił? - zapytał podchodząc do mnie
- Tak... Potem ledwo doszłam do domu. On powiedział, że jeśli ktoś się o tym dowie, to moje życie zamieni się w piekło. Boję się. - powiedziałam nadal płacząc
- Boże Emily... No nie. I jeszcze się pocięłaś - powiedział chłopak i delikatnie mnie przytulił
Nagle do pokoju weszła mama Nialla. Zastała nas w dość dziwnej sytuacji. Ja w staniku. On mnie przytula.
- Co tu się dzieje? Usłyszałam płacz - spytała mama Nialla patrząc na nas z niedowierzaniem
- Mamo... Jesteś nam potrzebna. Bo... chłopak Emily... On ją pobił i ..... zgwałcił - powiedział błękitnooki nadal mnie tuląc
- Co?! Boże Emily... - mamę Nialla zatkało - trzeba jechać do lekarza i przede wszystkim na policję.
- Na jaką policję?! - krzyknęła z przerażeniem w głosie
- Ja wiem, że się boisz, ale nie martw się wszystko będzie dobrze. Naprawdę - powiedziała kobieta podchodząc do mnie i gładząc mnie po ramieniu
- Ale... w sumie... ale niech mi pani obieca, że nic mi się nie stanie - powiedziałam patrząc na nią
- Przysięgam. Nic ci się nie stanie - powiedziała i mnie przytuliła
- Cieszę się - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy
- To w takim razie jedziemy - powiedział Niall
Założyłam ubranie i pojechaliśmy. Mama Nialla w między czasie zadzwoniła do mojego brata. Spotkaliśmy się z nim w przychodni. Gdy tylko mnie zobaczył mocno mnie uściskał. Przeprosił za to, że w ogóle się mną nie interesował i nic nie zauważył. Obiecał, że zabije Nicka jak go tylko gdzieś zobaczy.
Lekarz na szczęście miał same dobre wiadomości. Powiedział, że ból powinien minąć za dwa dni, a siniaki znikną za tydzień.
Potem pojechaliśmy na policję. Od razu po moich zeznaniach wysłano radiowóz wprost do domu Nicka. Zaaresztowali go. Poczułam ulgę.
Pod koniec dnia wszyscy znaleźliśmy się u mnie w domu. Wszyscy, znaczy: ja, Louis, Niall i jego mama. Byłam bardzo wdzięczna pani Horan za to, że przekonała mnie jechać na policję, za to że zawiozła mnie do lekarza. Louis też jej bardzo dziękował.
- No dobrze, to my już będziemy się zbierać - powiedziała mama Nialla
- Szkoda. Jeszcze raz za wszystko pani dziękuję - powiedziałam i przytuliłam ją
- Ja też bardzo dziękuję za to, że zaopiekowała się pani moją siostrą - powiedział Louis i pocałował kobietę w dłoń
- Ale naprawdę nie ma za co dziękować -powiedziała trochę zawstydzona
Louis poszedł odprowadzić mamę Nialla. Chłopka też już chciał iść, ale złapałam go za rękę
- Tobie też bardzo za wszystko dziękuję. Gdyby nie ty, kto wie ile bym to jeszcze ukrywała - powiedziałam do Nialla i pocałowałam go w policzek
- Nie ma za co - odpowiedział Niall zarumieniony i przytulił mnie lekko
Potem odprowadziłam go do drzwi i pożegnałam się z nim. Byłam szczęśliwa. Nie wiem dlaczego. Tak jakoś. Cieszyłam się, że aresztowali Nicka. Mam nadzieję, że już nigdy go nie zobaczę...
Hm... Muszę spotkać się z Rose i o wszystkim jej opowiedzieć...
Od autorki: W końcu 2 rozdział :) Mam nadzieje, że się Wam podoba. Jeśli coś jest nie tak to piszcie. Postaram się to poprawić. Pewnie to jest trochę nudne, ale spróbuję kolejny rozdział napisać ciekawszy :D Buziaki
środa, 10 kwietnia 2013
Rozdział 1
- Emily wstawaj! -krzyknął Louis
- Już wstaję! - odkrzyknęłam bratu
Wstałam. Nie wiem co mam robić. Ręka pocięta. Ciało całe w siniakach. Nie chcę iść do szkoły. Nie chcę żyć. Nikomu nie mogę powiedzieć, co stało się wczoraj. Tylko, że ja nie potrafię kłamać. Trzeba będzie się postarać. I jeszcze ten sztuczny uśmiech.
- Śpiąca królewno, chodź na śniadanie - znowu krzyknął Lou.
- Idę - krzyknęłam
- Chcesz płatki czy jajecznicę? - spytał Louis
- Nie jestem głodna - odpowiedziałam
- Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Masz coś zjeść.
- Ty się tak nie wymądrzaj. Kupię sobie coś do jedzenia i zjem w szkole.
- No dobra. Niech Ci będzie. W takim razie ubieraj się, Jedziemy.
- Ok.
Z każdym krokiem wszystko mnie boli. Przecież ja w tej szkole chyba umrę. Dobrze, że dziś nie ma WF. O kurczę! Obiecałam Niallowi, że dziś do niego przyjdę. Nie mogę tego odwołać. Już tyle razy przekładałam nasze spotkanie. W końcu to jeden z moich najlepszych przyjaciół.
*Przy szkole*
- O której dziś wracasz? - spytał Lou
- Około 18. Nie martw się. Nie przeszkodzę tobie i twojej dziewczynie w waszych zabawach - odpowiedziałam
- Czep się prądu! Nie bedę się z nią zabawiał!
- Tak. Na pewno. Ostatnio jak wróciłam przed omówionym czasem z twojego pokoju dochodziły dziwne dźwięki, a po 20 minutach zeszłeś do salonu w samych bokserkach.
- Oj tam, oj tam. Idź do szkoły. Cześć
- Cześć
*W szkole*
- Hej Emily - krzyknął Niall
- Hej - odpowiedziałam
Nagle mocno przytulił mnie na powitanie. Poczułam okropny ból przeszywający całe moje ciało. Prawie się popłakałam.
- Mam nadzieje, że dziś do mnie przyjdziesz? - zapytał
- Tak. Obiecałam wiec będę - odparłam
- No to świetnie. Bardzo się cieszę - powiedział szczęśliwy
- O! Dzwonek. Chodźmy na lekcje - zasugerowałam
Dzień w szkole minął fatalnie. Mojej przyjaciółki Rose nie było, bo jest chora. Jak na złość koledzy poklepywali mnie po plecach. Z każdym dotykiem czułam ból. Na każdej przerwie i lekcji udawałam szczęśliwą. To było żałosne...
*W domu Nialla*
- No to co robimy? - spytał
- Nie mam pojęcia - odpowiedziałam
- Poczekaj, Zaraz wrócę. - powiedział
- Ok. - odparłam
U niego w domu jest strasznie gorącą. Podwinę rękawy od bluzy, ale jak wróci muszę je opuścić, żeby nie zobaczył pociętej ręki. O! Już idzie.
- No to jak tam twój chłopak Nick? - zapytał
- Mój chłopak Nick... - spojrzałam na Nialla i momentalnie zaczęłam płakać.
- Co się stało? Zerwaliście? - spytał
- Nie... - odparłam zapłakana
- To co się stało?
Nie wiem czy mu powiedzieć. A może on mi pomoże. Ale boję się. Nick obiecał, że jak ktoś się dowie moje życie zamieni się w piekło...
Od autorki: Jest pierwszym rozdział. Nie wiem czy się Wam spodoba. Mam nadzieję, że tak.Liczę na szczere komentarze. Mam do Was dwa pytania. 1. Czy chcecie abym przedstawiła wszystkich bohaterów? 2. W tym opowiadaniu nie uwzględniam zespołu 1D. To po prostu zwykli ludzie. Na razie pojawił się tylko Niall i Louis. Nie mam pomysłu na resztę chłopców... Ale jeśli ich chcecie to coś wymyśle. I tu właśnie drugie pytanie. Czy pisać też o reszcie 1D? ;3
- Już wstaję! - odkrzyknęłam bratu
Wstałam. Nie wiem co mam robić. Ręka pocięta. Ciało całe w siniakach. Nie chcę iść do szkoły. Nie chcę żyć. Nikomu nie mogę powiedzieć, co stało się wczoraj. Tylko, że ja nie potrafię kłamać. Trzeba będzie się postarać. I jeszcze ten sztuczny uśmiech.
- Śpiąca królewno, chodź na śniadanie - znowu krzyknął Lou.
- Idę - krzyknęłam
- Chcesz płatki czy jajecznicę? - spytał Louis
- Nie jestem głodna - odpowiedziałam
- Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Masz coś zjeść.
- Ty się tak nie wymądrzaj. Kupię sobie coś do jedzenia i zjem w szkole.
- No dobra. Niech Ci będzie. W takim razie ubieraj się, Jedziemy.
- Ok.
Z każdym krokiem wszystko mnie boli. Przecież ja w tej szkole chyba umrę. Dobrze, że dziś nie ma WF. O kurczę! Obiecałam Niallowi, że dziś do niego przyjdę. Nie mogę tego odwołać. Już tyle razy przekładałam nasze spotkanie. W końcu to jeden z moich najlepszych przyjaciół.
*Przy szkole*
- O której dziś wracasz? - spytał Lou
- Około 18. Nie martw się. Nie przeszkodzę tobie i twojej dziewczynie w waszych zabawach - odpowiedziałam
- Czep się prądu! Nie bedę się z nią zabawiał!
- Tak. Na pewno. Ostatnio jak wróciłam przed omówionym czasem z twojego pokoju dochodziły dziwne dźwięki, a po 20 minutach zeszłeś do salonu w samych bokserkach.
- Oj tam, oj tam. Idź do szkoły. Cześć
- Cześć
*W szkole*
- Hej Emily - krzyknął Niall
- Hej - odpowiedziałam
Nagle mocno przytulił mnie na powitanie. Poczułam okropny ból przeszywający całe moje ciało. Prawie się popłakałam.
- Mam nadzieje, że dziś do mnie przyjdziesz? - zapytał
- Tak. Obiecałam wiec będę - odparłam
- No to świetnie. Bardzo się cieszę - powiedział szczęśliwy
- O! Dzwonek. Chodźmy na lekcje - zasugerowałam
Dzień w szkole minął fatalnie. Mojej przyjaciółki Rose nie było, bo jest chora. Jak na złość koledzy poklepywali mnie po plecach. Z każdym dotykiem czułam ból. Na każdej przerwie i lekcji udawałam szczęśliwą. To było żałosne...
*W domu Nialla*
- No to co robimy? - spytał
- Nie mam pojęcia - odpowiedziałam
- Poczekaj, Zaraz wrócę. - powiedział
- Ok. - odparłam
U niego w domu jest strasznie gorącą. Podwinę rękawy od bluzy, ale jak wróci muszę je opuścić, żeby nie zobaczył pociętej ręki. O! Już idzie.
- No to jak tam twój chłopak Nick? - zapytał
- Mój chłopak Nick... - spojrzałam na Nialla i momentalnie zaczęłam płakać.
- Co się stało? Zerwaliście? - spytał
- Nie... - odparłam zapłakana
- To co się stało?
Nie wiem czy mu powiedzieć. A może on mi pomoże. Ale boję się. Nick obiecał, że jak ktoś się dowie moje życie zamieni się w piekło...
Od autorki: Jest pierwszym rozdział. Nie wiem czy się Wam spodoba. Mam nadzieję, że tak.Liczę na szczere komentarze. Mam do Was dwa pytania. 1. Czy chcecie abym przedstawiła wszystkich bohaterów? 2. W tym opowiadaniu nie uwzględniam zespołu 1D. To po prostu zwykli ludzie. Na razie pojawił się tylko Niall i Louis. Nie mam pomysłu na resztę chłopców... Ale jeśli ich chcecie to coś wymyśle. I tu właśnie drugie pytanie. Czy pisać też o reszcie 1D? ;3
niedziela, 7 kwietnia 2013
Prolog
- Pamiętaj! Masz o tym nikomu nie mówić! - zaczął krzyczeć Nick.
- Dobrze. Nikomu o tym nie powiem - odpowiedziałam zapłakana.- No i bardzo dobrze. Dowiem się, że komuś o tym powiedziałaś, a Twoje życie zamieni się w piekło!
- Rozumiem. Nikt się o tym nie dowie...
- Świetnie. W takim razie możesz iść do domu.
Nagle poczułam ulgę. W końcu mogłam stąd wyjść. Boję się. Ne mogę o tym nikomu powiedzieć, bo on... On znowu to zrobi... Wszystko mnie boli. Nie wiem czy dojdę do domu o własnych siłach...
Udało się. Jestem już w domu. Nikogo nie ma. Tylko ja. Idę do pokoju. Jak najszybciej. Usiadłam na łóżku. Nie wiem co mam robić. Nagle zaczęłam płakać... Poszłam do łazienki. Znalazłam żyletkę. Przydała się...
Od autorki: To mój pierwszy blog. Pisząc prolog strasznie trzęsły mi się ręce. Nadal mi się trzęsą. Mam nadzieję, że Wam się spodoba ;3 Jeśli nie, to go usunę. Czekam na szczere opinie. Jeśli zauważycie jakieś błędy to przepraszam ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)