piątek, 26 kwietnia 2013

Rozdział 4

Obudziłam się o 4 rano. Nie mogłam spać przez dźwięki dochodzące z pokoju mojego brata. Nie mogłam już zasnąć. Znowu zaczęłam myśleć o tym co wydarzyło się wczoraj. O tym, że prawie się pocałowaliśmy. Ale jak to możliwe? Nie wiem. Nigdy nie czułam nic do Nialla, ale teraz mam wrażenie, że coś się zmieniło. A jak ja się w nim zakochałam? Nie, to niemożliwe. To była tylko chwila słabości. On na pewno nic do mnie nie czuje... A jego oczy... Takie śliczne. Błękitne. Jak niebo. Widziałam w nich radość, szczęście. Może on coś do mnie czuje... Kurde, czemu Zayn nie mógł uderzyć w te drzwi trochę później? Ja nie mogę zakochać w Niallu. Muszę przestać o tym myśleć.

Nagle Rose weszła do mojego pokoju płacząc.
- Co się stało kochanie? - zapytałam szybko wstając z łóżka i podbiegając do Rose.
- Płaczę ze szczęścia! Chcę Ci za wszystko podziękować! Ja wiem, że to co wydarzyło się wczoraj wieczorem się stało dzięki tobie. - powiedziała i mocno mnie przytuliła.
- Nie ma za co. W końcu jesteś moją przyjaciółką! A tak à propos wczorajszego wieczoru - poszłam was poszukać jak zniknęliście i znalazłam w pokoju na łóżku. Całowaliście się. Potem on się na ciebie położył... - powiedziałam wycierając łzy lecące po policzku Rose.
- Nie. Nie zrobiliśmy tego co masz na myśli. Harry chciał, ale powiedziałam, że to trochę za wcześnie. Tylko się całowaliśmy. Właśnie! CAŁOWALIŚMY! Rozumiesz to? - zaczęła krzyczeć Rose.
- Nie krzycz. Ludzie śpią. Obudzisz wszystkich. I widzisz? Miałam rację, że wam wyjdzie. Nie wiem jakim cudem tak szybko, ale wyszło. Mam nadzieję, że będziesz pamiętała nadal o swojej najlepszej przyjaciółce? - zapytałam patrząc na Rose i usiadłam na łóżku.
- No jasne. Przecież ty jesteś dla mnie jak siostra. Nigdy o tobie nie zapomnę! -  odpowiedziała Rose i usiadła koło mnie.
- No to się bardzo cieszę! Nie wracasz do swojego ciacha? - zapytałam i zaczęłam się śmiać.
- Na razie śpi. Posiedzę z tobą. Chcę się o coś zapytać - jak tu weszłam to leżałaś ze smutną miną. Coś się stało? - zapytała i objęła mnie ramieniem.
- Bo wczoraj, jak was tak zastałam szybko odeszłam od drzwi i wpadłam na Nialla. Nie wiem skąd on się tam wziął. Oboje upadliśmy na ziemie. Ja leżałam pod nim. Chwilę patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Nagle nasze usta zaczęły się do siebie zbliżać. Byłam pewna, że zaraz się pocałujemy. Zostało nam już kilka centymetrów, gdy nagle na dole coś huknęło. Niall szybko wstał i mnie podniósł. Potem zbiegliśmy na dół. - odpowiedziałam i spuściłam głowę.
- Ale dlaczego się smucisz? - zapytała Rose i podniosła moją głowę na której ukazały się łzy. - Dlaczego płaczesz? - zapytała i podała mi chusteczki.
- No bo... ja chyba zaczęłam coś do niego czuć. A my się przecież przyjaźnimy... Z tego na pewno nic nie wyjdzie. - odpowiedziałam wydzierając moje oczy i policzki chusteczką.
- Wiesz jak to się mówi. Przyjaźń damsko-męska nie istnieje. - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie.
- A ty już sugerujesz, że ja się w nim zakochałam. - powiedziałam i rzuciłam w Rose poduszką.
I tak rozpętała się cicha wojna na poduszki o 4.30 rano. Potem zasnęłyśmy.

Obudził nas Liam o 9.00. Ubrałyśmy się i zeszłyśmy na śniadanie do kuchni. Podczas śniadania między mną, a Niallem panowała dziwna atmosfera. W ogóle się do siebie nie odzywaliśmy. Wszyscy byli radośni i rozmawiali ze sobą. Tylko nie my... Niall czasami na mnie zerkał, ale gdy nasze spojrzenia się spotkały on od razu odwracał głowę w drugą stronę.
Po śniadaniu prawie wszyscy rozeszli się do domów. Z imprezowiczów zostali jeszcze Rose i Niall. Zaczęliśmy sprzątać dom. Byłam smutna, bo Irlandczyk zaczął mnie unikać. Byliśmy dobrymi przyjaciółmi, a on się teraz chyba obraził. Ale o co? Ja już nic nie rozumiałam...
Nagle do kuchni zawołał mnie Louis i powiedział, żebym ją ogarnęła. Dodał, że przyśle kogoś do pomocy. Po paru minutach przyszedł Niall. Stwierdziłam, że muszę go o to zapytać:
- Niall... dlaczego mnie unikasz? Czy to chodzi o ten niedoszły pocałunek? - zapytałam i oparłam się o blat spoglądając na chłopaka.
- Nie wiem... nie chcę psuć naszej przyjaźni... - odpowiedział wkładając talerze do zmywarki.
- Jak to psuć naszej przyjaźni? - zapytałam w ogóle nic nie rozumiejąc.
- No bo my się przyjaźniami i nic więcej... Przecież ty do mnie niczego nie czujesz. - powiedział chłopak i się odwrócił. Podeszłam do niego i zobaczyłam, że.... po jego policzku spływa łza.
- Niall o co chodzi? - zapytałam przytulając go.
- Tego pocałunku miało nie być. Ja po prostu nie wytrzymałem. Gdyby tylko nie Zayn. - odpowiedział chłopak patrząc mi w oczy. 
- Nie wytrzymałeś? - zapytałam i odsunęłam się od Nialla.
- Chcesz znać całą prawdę? - zapytał i spojrzał mi głęboko w oczy. Trochę się zawstydziłam. Kiwnęłam głową na tak i czekałam na odpowiedź.
- Jestem w tobie zakochany od około 3 miesięcy... Chciałem cię pocałować wczoraj. Nie udało się i może dobrze. Nasza przyjaźń by na tym ucierpiała. W końcu ty nic do mnie nie czujesz. - powiedział i spuścił głowę. Coś mnie nagle tchnęło. Zrozumiałam, że ja też go kocham.
- A w ogóle pytałeś mnie o zdanie? - zapytałam i uśmiechnęłam się do chłopaka.
- No nie... - odpowiedział chłopak i odwzajemnił uśmiech.
- To może pora, aby spytać? - powiedziałam spoglądając chłopakowi prosto w oczy.
- Więc... Emily zakochałem się w tobie. Czy ty też coś do mnie czujesz? - zapytał bardzo nieśmiało lekko się rumieniąc.
- Właśnie uświadomiłam sobie, że.... - przerwałam.
- Że? - zapytał chłopak ze smutkiem w głosie.
- Że cie kocham - odpowiedziałam i wtuliłam się w chłopaka.
Niall lekko mnie odsunął. Objął moją twarz rękoma i czule pocałował w usta. Byłam taka szczęśliwa. W jego oczach widziałam radość. Uśmiechnęłam się do chłopaka. Ten mnie przytulił. Czułam się tak dobrze. W końcu moje życie nabierało sensu. Byłam pewna, że to właśnie z Niallem będę najszczęśliwszą osobą na ziemi.  





Od autorki: Wiem, wiem. Pewnie trochę za krótki? Przepraszam, ale miałam problem z napisaniem tego rozdziału. Kompletnie straciłam wenę. Ale w końcu coś przyszło mi do głowy. Obiecuję, że postaram się pisać dłuższe rozdziały ♥ 
To jak, podoba się Wam? Buziaki kochani

6 komentarzy:

  1. No nawet, nawet c: Szczerze mówiąc, jestem zaskoczona poprawnością ortograficzną - na blogach z opowiadaniami coraz o nią trudniej c:

    OdpowiedzUsuń
  2. Awwwwwwww nie moge sie doczekać co będzi dalej

    tt: @SaraZapora

    OdpowiedzUsuń
  3. och, kochanie...
    oczywiście był on ciut krótki, ale rozumiem doskonale brak weny :-) nie martw się, niektórzy piszą trzy akapity i myślą że to rozdział, a np pierwszy rozdział zmierzchu ma 48 stron (!)
    rozdział świetny. po prostu aż chciałoby się mieć talent :-) czekam na nexta. tytuł wziął się raczej z ekscytacji, na pewno to nie zapowiedź krytycyzmu :-P
    kocham cię ty moja utalentowana twitterowa siostro :-*
    @AroundTheMind z tt

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślicznie ^^ Powiem szczerze że mnie ten rozdział bardzo wciągnął,zaciekawił czekam na kolejny. ;)Za momencik dodam się do obserwatorów tego bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale nieśmiały ten Horan. I szybko im poszło. Teraz będzie ciekawie - Emily i Niall no i Rose z Harrym. Bo tak w ogóle to nie mówiłam, że lubię odpowiedzialnego Liama. Z jednej strony to takie zabawne, a z drugiej kochane. No. Takie mam przemyślenia.
    Ciekawa jestem co dalej wymyślisz. Weny życzę ♥
    Buziaki, Twoja Mai ♥
    @bulikowo

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochanie tworzysz cuda *.*
    Kiedy czytam nie chce nawet widzieć końca! Dla mnie mogło by się nie kończyć!
    To jest genialne!!!<3

    OdpowiedzUsuń